|
Pożegnanie Lata 2018
2018-11-04 15:00:00
|
Jesień zagościła na dobre ale zgodnie ze staropolskim przysłowiem "Lepiej późno niż wcale" oldboje z naszego stowarzyszenia, 4 listopada 2018 roku, postanowili rozegrać turniej pod hasłem "Pożegnanie Lata 2018".
Życie, jak to życie, zweryfikowało ambitne plany i turniej przerodził się w pojedyńczy mecz, w którym zmierzyły się dwie drużyny umownie nazwane "Młodzi" i "Starzy". Podziału według sobie tylko znanego klucza dokonał prezydent Zbigniew Piasecki dokładając wszelkich starań aby składy były wyrównane i żeby mecz nie był jednostronny.
W drużynie "Młodych" wystąpili: Moskalewicz, Badowski, Rękawek, Kornatowski, Suchocki, Chmielowiec, Gogarowski, Sękowski, Stachu (b).
Drużnę "Starych" reprezentowali: Grabowski, Wierzbicki, Kuczer, Słomion, Kowal, Chmielowiec, Trzeźwiński , Leszczyński (b), Tawrel, Barański, Wielga, Gimiński.
Mecz zakończył się zwycięstwem drużyny "Staych" w stosunku 7 : 4 dla których bramki strzelali Robert Tawrel – 3, Robert Wielga – 2, Andrzej Wierzbicki i Dawid Trzeźwiński po 1)
W drużynie "Młodych" na listę strzelców wpisali się Badowski, Rafał Sękowski, Witold Chmielowiec i Olgierd Moskalewicz strzelając po jednej bramce.
|
Do góry |
|
Turniej Pamięci 2018
2018-11-02 19:00:00
|
2 listopada 2018 roku o godzinie 19:00 w Policach na boisku przy ulicy Piaskowej zebrała się spora reprezentacja piłkarskich oldbojów z naszego regionu, którzy w dni Zadusznym postanowili uczcić pamięć piłkarzy i działaczy, których nie ma już wśród nas, rozegraniem mini turnieju piłkarskiego.
Ponieważ chętnych do uczczenia pamięci tym co odeszli była dość pokaźna grupa, postanowiono, że zamiast trzch drużyn w turnieju wystąpi ich cztery: Oldboje Pogoni, Chemik Police I, Chemik Police II i Oldboje Stali Stocznia Szczecin.
Przed rozpoczęciem rozgrywek przedstawiciele drużyn Zbigniew Piasecki, Mirosław Masicz i Stefan Czerbiński przypomnieli nazwiska zawodników, trenerów i działaczy, których nie ma już wśród nas. Następnie minutą ciszy uczconno ich pamięć.
Z kronikarskiego obowiązku odnotować należy, że turniej wygrała drużyna Chemika Police I.
|
Do góry |
|
Jubileusz Jurka Borowiaka i Kazia Witkowskiego
2018-10-06 14:00:00
|
6 października 2018 roku dwóch naszych zasłużonych kolegów świętowało wspólnie swoje 70-te i 65-te urodziny. Szczęsliwymi jubilatami byli Jerzy Borowiak i Kazimierz Witkowski.
Jak na piłkarzy przystało, okolicznościowa impreza odbyła się na stadionie Stali przy ulicy Bandurskiego. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach świętowanie rozpoczeło się od rozegrania okolicznościowego meczu pomiędzy Oldbojami Stali i Oldbojami Pogoni, a zakończyło się mniej oficjalną częścią rozrywkowo-towarzyską.
Kto był na tych urodzinach, wie co tam się działo, kogo nie było zapraszamy do obejrzenia bogatej fotorelacji.
Naszym kolegom jeszcze raz życzymy STO LAT w zdrowiu i dobrej kondycji.
|
Do góry |
|
60-te urodziny Mariusza „Maria” Zarzyckiego i Jarosława Mysiary
2018-05-19 17:00:00
|
19 maja 2018 roku w sobotnie popołudnie boisko nr 5 stadionu Pogoni przy ulicy Karłowicza zaczeło zaludniać się piłkarską braciom oraz ich i ich wiernymi kibicami, którzy postanowili wziąć udział w hucznych obchodach urodzin naszych dwóch znamienitych kolegów Jarosława Mysiary i Mariusza "Mario" Zarzyckiego. Warto (i do tego wolno, w końcu to nie kobiety) dodać, że obaj koledzy obchodzili 60-te urodziny choć w żadnej mierze na tyle lat nie wygldają.
W ramch święta przewidziano Mini Turniej Piłkarski oraz część rozrywkową, która odbyła się w stadionowym budynku VIP. Z kronikarskiego obowiązku poniżej zamieszczamy krótkie statystyki z części sportowej.
DRUŻYNY
| Nazwa drużyny |
| Chemik |
| Pogoń |
| Ojcowie i Synowie |
| Lekarze |
ROZEGRANE MECZE
| Gospodarze |
Goście |
Wynik |
| Chemik |
Pogoń |
3 : 1 |
| Lekarze |
Ojcowie i Synowie |
2 : 0 |
| Lekarze |
Pogoń |
1 : 3 |
| Chemik |
Ojcowie i Synowie |
1 : 3 |
| Chemik |
Lekarze |
2 : 0 |
| Pogoń |
Ojcowie i Synowie |
1 : 1 |
TABELA KOŃCOWA TURNIEJU
| Miejsce |
Drużyna |
Punkty |
Bramki |
| 1 |
Chemik |
6 |
6 : 4 |
| 2 |
Pogoń |
4 |
5 : 5 |
| 3 |
Ojcowie i Synowie |
4 |
4 : 4 |
| 4 |
Lekarze |
3 |
3 : 5 |
Po zakończeniu rozgrywek w budynku VIP rozpoczęło się właściwe świętowanie. Były, życzenia, prezenty, gromkie "Sto lat", przemówienia, gratulacje, a także toasty… Ponieważ nie do końca da się to wszystko opisać słowami proponujemy zapoznanie się z serwisem fotograficznym autorstwa niezastąpionego w tej materi Jurka Borowiaka, Zbyszka Długosza i paroma zdjęciami redakcyjnymi.
|
Do góry |
|
Nowy Rok 2018
2018-01-01 12:00:00
|
1 stycznia 2018 roku, w poniedziałek o godzinie 12:00 na sztucznej trawie boiska MOSRiR przy ulicy Witkiewicza w Szczecinie zaroiło się od piłkarskich Oldbojów, którzy tradycyjnym meczem postanowili uczcić Nowy Rok. Na przeciwko siebie stanęły drużyny Oldbojów Pogoni Szczecin oraz Oldbojów Stali Stocznia.
Przed rozpoczęciem zmagań na boisku, nastąpiła część oficjalna uroczystości na którą składały się złożenie życzeń wszystkiego najlepszego w Nowym Roku oraz wypicie tradycyjnej lampki bezalkoholowego szampana.
Mecz, który był głównym punktem programu, rozpoczął się od huraganowych ataków drużyny Stali Stocznia. Na szczęście dla Pogoni nie zakończyły sie one stratą gola i bramka strzeżona przez Zbigniewa Długosza pozostała niezdobyta. Po paru minutach Pogoń otrząsnęła się i gra wyraźnie się wyrównała. Zarówno Stal jak i Pogoń miała swoje szanse jednak dość długo kibice, którzy dość licznie stawili się na trybunach, nie mogli doczekać się gola. Dopiero przed końcem pierwszej połowy szybka akcja Stali zakończyła się fantastycznym strzałem Krzysztofa Ruteckiego, który nie dał żadnych szans bramkarzowi Pogoni, którym w tym momencie był już Marcin Lenczewski, który zmienił w bramce Zbigniewa Długosza. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i akcje raz po raz przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Po jednej z akcji w polu karnym sfaulowano jednego z zawodników Pogoni i sędzia podyktował rzut karny. Sprawdziła się stara piłkarska prawda, że "karny to jeszcze nie gol", Dariusz Adamczuk nie zdołał pokonać świetnie w tym dniu dysponowanego bramkarza Stali Dariusza Zawadzkiego i wynik nie uległ zmianie. Co nie udało się Pogoni, udało się Stali, która pod koniec meczu po szybkiej kontrze zdobyła drugiego gola i ustalił końcowy wynik na 2 : 0.
Przechodni Puchar Prezesa PZPN w Szczecinie, który po zakończeniu meczu wręczył zwycięzcą prezydent Stowarzyszenia Oldbojów Pogoni Szczecin Zbigniew Piasecki.
|
Do góry |
|
Wigilia Oldbojów 2017
2017-12-18 18:00:00
|
18 grudnia 2017 roku w restauracji Korner, jak co roku zgromadziła się szczecińska grupa piłkarskich oldbojów i członków Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków Pogoni Szczecin aby po raz kolejny wspólnie świętować nadchodzące święta Bożego Narodzenia.
Cześć oficjalną rozpoczęły wystąpienie prezydenta Stowarzyszenia Zbigniewa Piaseckiego, który krótko przedstawił tegoroczne osiągnięcia i zarysował plany na rok przyszły. Następnie złożył oficjalne życzenia w imieniu zarządu Stowarzyszenia i swoim. Po części oficjalnej nastąpiło osobiste wzajemne składanie życzeń przez uczestników spotkania. Wykonano wspólną grupową fotografię uczestników ku pamięci potomnych i kronikarzy.
Kto był na spotkaniu wigilijnym i co tam się działo opowiedzą zdjęcia nieocenionego Jurka Borowiaka, który zadbał o dokumentację i oprawę medialną.
|
Do góry |
|
Niebiańska Pogoń
2017-11-02 20:00:00
|
Stowarzyszenie Oldbojów Pogoni im.Floriana Krygiera wspólnie z oldbojami Stali Stocznia Szczecin i Chemika Police od wielu lat organizuje corocznie w Dzień Zaduszny mecz poświęcony pamięci zmarłych piłkarzy, trenerów i działaczy tych klubów.
Przed meczem wymieniamy nazwiska zmarłych , którzy tworzyli przez 70 lat piłkę nożną w Szczecinie i województwie.To im w tym dniu dziękujemy za Pogoń, Stal Stocznię i Chemika Police, ponieważ to dzięki nim mieliśmy okazję przeżyć wspaniałe chwile i możemy dalej rozwijać piłkę nożną w Szczecinie i województwie.
Nazwiska piłkarzy, trenerów, działaczy Pogoni, którzy odeszli, ale na zawsze pozostaną z nami.
Piłkarze: Marian Ignaczak, Mirosław Justek, Marek Szczech, Rafał Rogowski, Ludwik Konarski, Jerzy Schab, Zbigniew Czepan, Zygmunt Przybylski, Mieczysław Domżalski, Leon Leszczyński, Stanisław i Józef Krasucki, Kazimierz Sokołowski senior, Krzysztof Urbanowicz, Ryszard Malinowski, Rafał Anioła, Ryszard Mańko, Andrzej Moskwa,Marek Włoch, Jan Daniec, Zdzisław Nowacki, Andrzej Krawczyk, Lucjan Kurzynoga ,Marian Gajda, Roman Jaworski, Claudio Milar, Jerzy Hawrylewicz, Henryk Kalinowski, Józef Piątek, Arkadiusz Zając, Marek Ostrowski, Joachim Gacka, Jerzy Postareńczak, Hubert Fiałkowski, Włodzimierz Obst.
Trenerzy: Florian Krygier, Edward Brzozowski, Zygmunt Czyżewski, Leszek Jezierski, Marian Suchogórski , Edmund Zientara, Zbigniew Ryziewicz, Janusz Przybylski.
Działacze: Lucjan Kosobucki, Zofia Kempa, Roman Wilczek, Stanisław Lajpold, Władysław Wanag, Jan Więcław, Roman Danyluk, Marian Barański, Jerzy Chłopicki.
Zdajemy sobie sprawę, że nie wymieniliśmy wszystkich zmarłych piłkarzy, trenerów, działaczy Pogonie w okresie 70 letniej historii klubu, ale tylko taką wiedzą dysponujemy obecnie.
Trójmecz sędziowali Stanisław Nogalski i Lech Wydrzyński.
Zbigniew Piasecki – Stowarzyszenie Oldbojów Pogoni Szczecin im.Floriana Krygiera.
Poniżej relacja ze sportowej części wydarzenia…
UCZESTNICY TURNIEJU
| Nazwa drużyny |
| Stal Stocznia |
| Chemik Police |
| Pogoń Szczecin |
ROZEGRANE MECZE
| Gospodarze |
Goście |
Wynik |
| Chemik Police |
Stal Stocznia |
0 : 1 |
| Pogoń Szczecin |
Chemik Police |
0 : 1 |
| Pogoń Szczecin |
Stal Stocznia |
0 : 0 |
WYNIKI TURNIEJU
| Miejsce |
Drużyna |
Punkty |
Bramki |
| 1 |
Stal Stocznia |
4 |
1 : 0 |
| 2 |
Chemik Police |
3 |
1 : 1 |
| 3 |
Pogoń Szczecin |
1 |
0 : 1 |
|
Do góry |
|
Turniej dla Zbyszka Długosza
2017-05-28 15:00:00
|
W upalną niedzielę 28 maja 2017 w godzinach od 12:00 do 15:00 w Football Arena na ul. Wojska Polskiego odbył się turniej pod hasłem "Wszyscy ze Zbyszkiem i dla Zbyszka", którego celem było wsparcie w powrocie do zdrowia znanego bramkarza oraz wieloletniego trenera bramkarzy Pogoni Szczecin Zbyszka Długosza.
Organizatorem imprezy było Stowarzyszenie Oldbojów Pogoni Szczecin, które aby uczynić imprezę bardziej profesjonalną i efektywną wsparło się wiedzą i doświadczeniem Stowarzyszenia Progressum, które to stowarzyszenie zajęło się pozasportową stroną wydarzenia.
W pierwszej części Turnieju wystąpiły drużyny dziecięce, których było aż 6 co dobrze wróży przyszłości polskiego futbolu. Sądząc po zaangażowaniu wszystkich młodzieżowych i wysokich umiejętności technicznych wielu z nich, polska piłka nie musi bać się o swoją przyszłość.
W zasadniczej części imprezy odbył się turniej seniorski oraz kilka licytacji obrazów i gadżetów piłkarskich, z których dochód w całości przeznaczony był dla Zbyszka. Nad profesjonalnym przebiegiem aukcjii czuwał pan Grzegorz Szymański. Każdy kto wylicytował jakiś przedmiot, oprócz niewątpliwej satysfakcji wejście w jego posiadanie, otrzymywał osobiste gratulacje i podziękowania od patrona imprezy oraz ekskluzywne zdjęcie ze Zbyszkiem Długoszem.
Warto dodać, że na widowni zobaczyć można było wiele znanych postaci związanych ze szczecińską piłką. Takie nazwiska jak Marian Kielec, Zbigniew Kozłowski, Kazimierz Pawlaczyk, Jerzy Jatczak, Marek Siwa, Mirosław Masicz, Marek Anioła mówią same za siebie…
Poniżej relacja ze sportowych zmagań w turnieju seniorskim…
UCZESTNICY TURNIEJU
| Nazwa drużyny |
| Błękitni Stargard |
| Chemik Police |
| Denis |
| Pogoń Szczecin |
| Drink Team |
| Stal Stocznia |
POGOŃ WYSTĄPIŁA W SKŁADZIE

(S.Lickiewicz, J.Szumiato, R.Leszczyński, K.Czarnecki, M.Ostanek, W.Chmielowiec, J.Słomion, L.Grzyb, Z.Piasecki, P.Zielonka, J.Borowiak)
ROZEGRANE MECZE
| Gospodarze |
Goście |
Wynik |
| Drink Team |
Denis |
2 : 4 |
| Chemik Police |
Błękitni Stargard |
1 : 3 |
| Pogoń Szczecin |
Denis |
2 : 4 |
| Chemik Police |
Drink Team |
4 : 1 |
| Stal Stocznia |
Denis |
0 : 3 |
| Drink Team |
Błękitni Stargard |
2 : 5 |
| Pogoń Szczecin |
Chemik Police |
1 : 3 |
| Błękitni Stargard |
Denis |
1 : 1 |
| Pogoń Szczecin |
Stal Stocznia |
3 : 1 |
| Chemik Police |
Denis |
3 : 0 |
| Stal Stocznia |
Drink Team |
1 : 3 |
| Pogoń Szczecin |
Błękitni Stargard |
2 : 3 |
| Stal Stocznia |
Chemik Police |
1 : 3 |
| Pogoń Szczecin |
Drink Team |
1 : 1 |
| Stal Stocznia |
Błękitni Stargard |
2 : 11 |
TABELA KOŃCOWA TURNIEJU
| Miejsce |
Drużyna |
Punkty |
Bramki |
| 1 |
Błękitni Stargard |
13 |
23 : 8 |
| 2 |
Chemik Police |
12 |
14 : 6 |
| 3 |
Denis |
10 |
12 : 8 |
| 4 |
Pogoń Szczecin |
4 |
9 : 12 |
| 5 |
Drink Team |
4 |
9 : 15 |
| 6 |
Stal Stocznia |
0 |
5 : 23 |
|
Do góry |
|
70-te urodziny Kazimierza Pawlaczyka
2017-05-27 16:00:00
|
27 maja 2017 roku na stadionie Stali przy ulicy Bandurskiego w Szczecinie zgromadziła się spora grupa miłośników piłki nożnej aby rozegrać towarzyski mecz dla uczczenia siedemdziesiątej rocznicy urodzin znanego szczecińskiego piłkarza Kazimierza Pawlaczyka. Oprócz tych, którzy występem na boisku postanowili świętować urodziny jubilata na trybunach stadionu zgromadziła się spora grupa kibiców wśród których znalazło się wielu przyjaciół i znajomych bohatera całej uroczystości.
Przed rozpoczęciem zmagań na boisku odbyło się składanie życzeń oraz wręczanie okolicznościowych upominków zakończone wspólnym zdjęciem wszystkich uczestników uroczystości. Po zakończeniu meczu odbyła się mniej oficjalna część imprezy, która trwała i trwała, i trwała….
Kto tam był i co się tam działo najlepiej oddają zdjęcia autorstwa nieocenionego Jurka Borowiaka do których lik znajduje się na końcu tego artykułu.
Ponieważ Jubilat występował zarówno w Pogoni jak i w Stali to te dwie drużyny, w wydaniu oldbojskim, postanowiły zmierzyć się na boisku. Mecz rozgrywany był w formule 2 x 30 minut (wiadomo starość nie radość), a w kadej drużynie występowało po 13 zawodników. Przebieg gry był zasadniczo jednakowy przez całe 60 minut. Stal atakowała, Pogoń desperacko się broniła próbując od czasu do czasu odgryzać się przeciwnikowi. Mimo takiego obrazu gry, dzięki bramce strzelonej w pierwszych minutach meczu, żelaznej obronie Pogoniarzy i sporej nieskuteczności Stalowców końcowy rezultat zmagań to 2 : 1 dla Oldbojów Pogoni.
Dla tych, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają krótkie przypomnienie sylwetki Jubilata.
Wychowanek Chrobrego Szczecin z którym zdobył mistrzostwo Polski szkolnych klubów. Klub Chrobry posiadał tylko drużyny młodzieżowe. Po przyjściu do Pogoni debiutował w 1970 w I lidze. W pierwszym zespole Pogoni grał do 1972 roku , wystąpił w 20 meczach w I lidze, grał na pozycji środkowego obrońcy. W 1973 roku przeszedł do Stali Stocznia Szczecin, z którą wywalczył awans do II ligi, karierę zakończył w Stali Stocznia Szczecin. Był jednym z nielicznych piłkarzy I ligowych, który w czasie gry w Pogoni i Stali ukończył wyższe studia. Ukończył Wydział Elektryczny na Politechnice Szczecińskiej.
|
Do góry |
|
Mecz z okazji Dnia Oldboja Oldboje Pogoni – Świerczewo
2017-05-02 12:00:00
|
W samo południe, 2 maja 2017 roku na boisko przy ulicy Tenisowej w Szczecinie wybiegło 22 oldbojów aby uczcić na sportowo organizowany przez Stowarzyszenie Oldbojów Pogoni, Dzień Seniora. Mecz między drużynami Oldbojów Pogoni i reprezantacją Świerczewa w odróżnieniu od wielu turniejów oldbojów, odbył się na pełnowymiarowym boisku, a jedynym odstępstwem od zasad zawodowego futbolu był czas trwania meczu, dwa razy po 30 minut.
POGOŃ WYSTĄPIŁA W SKŁADZIE

(M.Anioła, K.Czarnecki, R.Dziedzic, A.Grabowski, P.Grosicki, G.Kuczer, R.Leszczński,
M.Masicz, Z.Piasecki, J.Słomion, G.Szargut, J.Szumiato, A.Wierzbicki, J.Borowiak)
Mecz rozpoczął się od huraganowych ataków drużyny Świerczewa, która przez pierwsze 5 minut zamknęła Oldbojów Pogoni na ich własnej połowie stwarzając raz po raz zagrożenie pod bramką przeciwnika. Na szczęscie dla Pogoni brak skuteczności przeciwników, pozwolił im na opanowanie sytuacji, poukładanie gry i stopniowe przejęcie inicjatywy.Z minuty na minutę coraz lepiej funkcjonowała formacja pomocy Pogoni (Masicz, Czarnecki, Słomion), która raz po raz uruchamiała wyjątkowo dobrze współpracujących ze sobą napastników (Wierzbicki, Grosicki, Szumiato). Przyniosło to wkrótce rezultat w postaci strzelonegych przed przerwą 2 goli. W drugiej połowie tak jak należało się spodziewać z impetem natarła drużyna Świerczewa, dla której wynik sprzed przerwy nie mógł być satysfakcjonujący. Obrona Pogoni pod kierunkiem nie byle jakiego fachowca, Marka Anioły miała pełne ręce (a może należało by powiedzieć nogi i głowy) roboty. Mimo heroicznej postawy obrońców Świerczewo strzeliło bramkę kontaktową po fantastycznym strzale w okienko bramki strzeżonej przez "kieszonkowego" bramkarza Pogoni. Na odpowiedź Pogoni nie trzeba było czekać długo i wkrótce na wirtualnej tablicy wyników pojawił się wynik 3:1, a niedługo 4:1 i 5:1. W przekroju całego meczu Oldboje Pogoni okazali się drużyną z większym doświadczeniem i większym potencjale.
Ostateczny wynik zmagań 5 : 1 dla Oldbojów Pogoni.
Po meczu odbyła się mniej oficjalna część imprezy, gdzie przy grilowanej kiełbasce i małym piwie rozprawiano o strych Polakach i wielu innych mniej lub bardziej interesujących tematach.
|
Do góry |
|
110 rocznica urodzin Floriana Krygiera
2017-03-17 12:00:00
|
W dniu 17 marca 2017 roku przypada 110 rocznica urodzin patrona naszego Stowarzyszenia – Floriana Krygiera. Sylwetkę Flloriana Krygiera poznać można w zakładce Nasz Patron.
Poniżej artykuł autorstwa Prezydenta Piaseckiego:
FLORIAN KRYGIER – moje rozmowy z Panem Florianem
1. DZIECIŃSTWO I MŁODOŚĆ (1907-1926)
>Urodził się 17 marca 1907 roku w Posługowie koło Janowca Wielkopolskiego. Był jednym z pięciorga dzieci Katarzyny i Józefa Krygierów. W 1758 roku Piotr Krygier kupił gospodarstwo rolne, od Adama Skoraczewskiego za 100 dukatów, które to gospodarstwo należy obecnie do bratanka Floriana Krygiera, Mariana Krygiera. Szkołę Podstawową ukończył w Posługowie w latach 1913-1917, następnie przez dwa lata uczęszczał do prywatnego gimnazjum w Trzemesznie, które prowadził brat ojca Kazimierz Krygier, który był zarówno właścicielem jak i profesorem. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości w wieku 12 lat zdał egzamin do Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Gimnazjum powstało w 1863 roku, co w pełni tłumaczy znaczenie wychowania patriotycznego w szkole (rok wybuchu powstania styczniowego). Myśl Isokratesa „Przeszłość jest nauką dla przyszłości” przyświecała pracy wychowawczej szkoły. Wśród wielu wybitnych postaci, będących absolwentami tej szkoły, którzy „z Orlików na Orły wyrośli” wypada wymienić oprócz Floriana Krygiera: Konrada Jeżewskiego – profesora Uniwersytetu Łódzkiego, Józefa Kostrzewskiego, Jerzego Topolskiego – profesorów Uniwersytetu Poznańskiego, Stefana Banacha – profesora Uniwersytetu Lwowskiego. Wychowankowie tego Gimnazjum wierzyli, że mądrość jest jedyną wartością , która nie dewaluuje się. Gimnazjum ukończył w Gnieźnie w 1926 roku, maturę zdawał w czasie zamachu majowego Józefa Piłsudskiego. Uprawianie piłki nożnej rozpoczął w Gimnazjalnym Klubie Sportowym.
2. OD MATURY DO WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWE (1926-1939)
>Studium Wychowania Fizycznego przy Uniwersytecie Poznańskim ukończył w 1932 roku, podejmując swoją pracę zawodową jako nauczyciel wychowania fizycznego w Żninie. W czasie studiów na Uniwersytecie grał w zespole rezerw I ligowego Klubu Sportowego Warta Poznań. W 1932 roku rozpoczął pracę w Okręgowym Urzędzie Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego w Toruniu jako referent wychowania fizycznego. Od 1936 roku był trenerem piłki nożnej w Cywilno-Wojskowym Klubie Sportowym Gryf Toruń, prowadzona przez niego drużyna zdobyła mistrzostwo Wielkiego Pomorza i walczyła o awans do I ligi.
3. II WOJNA ŚWIATOWA (1939-1945)
>W momencie wybuchu II wojny światowej został zmobilizowany do wojska jako ppor. rezerwy w Armii Pomorze. Dostał się do niewoli w bitwie nad Bzurą, największej bitwie kampanii wrześniowej 1939 roku. W czasie wojny przebywał w różnych obozach dla oficerów na terenie Niemiec m.in. Prenzlau, Neubrandenburg, Gross-Born. W obozach tych zgodnie z konwencją genewską jeńcy-oficerowie nie pracowali, aby wypełnić czas organizowali zawody sportowe, spektakle teatralne, wykłady na różne tematy. Pan Florian Krygier prowadził bibliotekę obozową. Wyzwolony przez I Armię Wojska Polskiego w lutym 1945 roku, wcielony został do tej armii, jednak ranny w żuchwę znalazł się w szpitalu, gdzie zastał go koniec wojny.
4. W POSZUKIWANIU SWOJEGO MIEJSCA NA ZIEMI (1945-1950)
>Po zakończeniu II wojny światowej pracował najpierw w Gliwicach, następnie we Wrocławiu jako referent w Urzędzie Miejskim. W grudniu 1945 roku za namową kolegi z obozu wyjechał do Gdańska, gdzie podjął pracę w Porcie Gdańskim, w dziale spedycji jako kierownik działu spedycji. Pracując w porcie gdańskim przy przeładunku węgla, założył Klub Sportowy „Carbonia”.
5. SZCZECIN JEGO MIASTO – POGOŃ JEGO MIŁOŚĆ (1950-2006)
>Od 2 stycznia 1950 roku został służbowo przeniesiony z Gdańska do Szczecina. W Zarządzie Portu Szczecin pełnił m.in. obowiązki głównego dyspozytora Portu Szczecin. W 1954 roku Urząd Bezpieczeństwa znalazł dokumenty świadczące o udziale Floriana Krygiera w szkoleniu dla oficerów kontrwywiadu przed wojną. Został usunięty z Partii
dlatego, że nie był godny być jej członkiem. W 1952 roku wstąpił do KS Kolejarz przy Zarządzie Portu Szczecin, a w grudniu 1953 roku wybrany został kierownikiem Sekcji Piłki Nożnej, funkcję tą pełnił łącznie z przerwami ponad 7 lat. Równocześnie w latach od 1953 do 1993 był członkiem Kierownictwa Sekcji Piłki Nożnej, odpowiedzialnym za sprawy szkoleniowe. W 1955 roku KS Kolejarz przy Zarządzie Portu Szczecin przybrał nazwę Klub Sportowy Pogoń Szczecin. Jako trener od 1.06.1956 roku prowadził zajęcia szkoleniowe z I zespołem seniorów w Lidze Międzywojewódzkiej, z drużyną zdobył I miejsce i prawo udziału w rozgrywkach o awans do II ligi. W rozgrywkach tych z udziałem 4 drużyn (mistrzów lig międzywojewódzkich), jego zespół wygrał wszystkie spotkania zajmując I miejsce i wywalczył po raz pierwszy w historii Klubu awans do II ligi. W 1958 roku w II lidze Pogoń zajęła w grupie północnej I miejsce bez porażki (15 meczy wygranych, 7 remisów) i po raz pierwszy wywalczyła awans do I ligi na X-lecie Klubu. Od 1961 roku zajął się stworzeniem odpowiedniego zaplecza młodzieży, powołując m.in. Klubową Ligę zespołów trampkarzy młodszych szkół podstawowych. Równocześnie prowadził 2 drużyny trampkarzy starszych. Zajęcia z nimi prowadził do 30.06.1972 roku czyli do przejścia na emeryturę. Wychował wielu piłkarzy I ligowych m.in. takich, jak Zenon Kasztelan, Jerzy Jatczak, Leszek Wolski, Zbigniew Kozłowski, Zbigniew Czepan, Marek Włoch, Krzysztof Urbanowicz, Andrzej Woronko i wielu innych. Pracował jako szkoleniowiec z różnymi zespołami przez 16 lat. Po rezygnacji z obowiązków szkoleniowca poświęcił się pracy jako działacz sportowy, będąc
odpowiedzialnym za szkolenie młodzieży. Za swoją działalność otrzymał tytuł honorowego członka Klubu, a w 1991 roku otrzymał tytuł honorowego członka PZPN. W Szczecinie Florian Krygier poślubił Magdalenę Olszewską (zmarłą 13.08.1985 roku), z którą miał jedną córkę – Barbarę, urodzoną 24.07.1951 roku, mieszkającą obecnie w
Niemczech. Florian Krygier miał dwie wnuczki: Ewę, urodzoną 23.10.1985 roku i Elizabeth urodzoną 6.01.1990 roku, obie mieszkają w Niemczech.
Zbigniew Piasecki
|
Do góry |
|
Jubileusz Romana Bożyka, Krzysztofa Czarneckiego i Janusza Słomiona
2017-01-29 14:30:00
|
29 styczna 2017 roku, o godzinie 14:30, w Szczecinie, na sztucznym boisku przy ulicy Witkiewicza, zgromadziła się spora grupa entuzjastów piłki nożnej aby wspólnie uczcić okrągłe jubileusze naszych kolegów Krzysztofa Czarneckiego (60), Janusza Słomiona (60) i Romana Bożyka (50). Jak to wśród piłkarzy bywa najlepszym pomysłem na uczczenie tak doniosłego wydarzenia było rozegranie okolicznościowego meczu. Ponieważ Roman to podpora drużyny Lekarzy, a Krzysztof i Janusz od lat stanowią o obliczu drużyny Oldbojów Pogoni, nie było problemu z doborem przeciwników. Lekarze zmierzyli się z Oldbojami Pogoni. Mecz poprzedziła krótka część oficjalna oraz wykonanie paru okolicznościowych fotek wszystkich uczestników tego wydarzenia.
Sam mecz mimo świątecznej atmosfery cechowała duża doza emocjii i zaangażowania obu zespołów, które zostawiły na placu boju serce i duszę, a z powodu dość dużej rozpiętości wieku uczestników dało się zauważyć, że niektórzy zwłaszcza starsi gracze na bosiku zostawili też płuca 😉 Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando drużyny Lekarzy i tylko sporemu szczęsciu i doskonałej gry pary stoperów (Marka Anioły i Andrzeja Miązaka) Pogoń uchroniła się przed utratą kilku bramek. Po zmianie stron sytuacja uległa zmianie i to Pogoń była stroną atakującą a Lekarze ograniczali się do sporadycznych kontr. Dopiero pod koniec drugiej odsłony meczu, czy to na skutek zmęczenia czy też utraty koncentracji, Lekarze znacznie rozluźnili szyki obronne, co pozwoliło Pogoni na zdobycie trzech bramek i uzyskanie wyraźnego prowadzenia. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 6 : 2 dla Oldbojów Pogoni, w której barwach oprócz wspomnianych wcześniej stoperów na wyróżnienie zasłużyli jubilat Krzysztof Czarnecki, Wojciech Kseniak i Mieczysław Ostanek.
Po zakończeniu meczu w pubie Prywatka należącym do jednego z jubilatów odbyła się oficjalna, mniej sportowa część uroczystości, gdzie zgromadzonym przypomniano sylwetki jubilatów, złożono im oficjalne życzenia i wręczono okolicznościowe prezenty, które miejmy nadzieję nie pozwolą im zapomnieć o tym naprawdę udanym dniu.
Ponieważ wasz reporter musiał opuścić imprezę nieco wcześniej, resztę zdarzeń zna tylko z opowieści tych, którzy bawili się do końca i choć kieruje się zasadą niepowtarzania plotek, to tym razem zrobi mały wyjątek i powie że zabawa była przednia i trwała jeszcze bardzo, bardzo długo.
|
Do góry |
|
Nowy Rok 2017
2017-01-01 12:00:00
|
1 stycznia 2017 roku, niedziela o godzinie 12:00 na murawę boiska przy ulicy Witkiewicza w Szczecinie wybiegło kilkudziesięciu Oldbojów ze Szczecina i okolic. Cel – przywitanie nowego roku i rozegranie tradaycyjnego noworocznego meczu. Aktorami tego spektaklu tradycyjnie zostali Oldboje Stali Stocznia Szczecin i Oldbojemi Pogoni Szczecin. W tej formie było to już 38 powitanie Nowego Roku i wszystko wskazuje na to, że nie ostatnie, bo duch w braci piłkarskiej nie ginie. Przed rozpoczeciem gry, krótkie przemówienia wygłosiił nowy Prezydent Stowarzyszenia Oldbojów Pogoni Szczecin, Zbigniew Piasecki.
Oldboje Stali Stocznia, podobnie jak rok wcześniej, wystawili dwa pełne składy, które zmieniały się co 15 minut. Ławka rezerwowa Pogoniarzy praktycznie nie istniała i tylko dziięki "wypożyczeniu" kilku graczy z zewnątrz udało się im skompletować pełny skład.
Na trybunach zobaczyć można było wiele znanych postaci ze świata piłki, a wśród nich Zenona Kasztelana, Eugeniusza Różańskiego, Marka Aniołę, Henryka Kabacińskiego, Jerzego Borowiaka, Jerzego Jatczaka, Ryszarda Tomaszewskiego, Rysto Gogarowskiego czy Jarosława Mysiarę. Nad całością czuwał Zbigniew Piasecki.
Zmagania stały na wysokim poziomie i co rusz pod jedną lub drugą bramką dochodziło do widowiskowych sytuacji.
Pierwszą tegoroczną bramkę zdobył Maciej Bednarek, pokonując strzałem w samo okienko bramkarza Pogoni.
Końcowy wynik noworocznych zmagań – 4 : 2 dla Pogoni. Bramki dla zwycięzców strzelili Darek Adamczuk, Krzysztof Malinowski, Krzysztof Rękawek oraz sami Stalowcy. Bramki dla Stali strzelili Maciek Bednarek oraz Paweł Czerniawski.
Przechodni Puchar Prezesa PZPN w Szczecinie, który po zakończeniu meczu wręczył zwycięzcą nowy prezydent Stowarzyszenia Oldbojów Pogoni Szczecin Zbigniew Piasecki.
|
Do góry |
|
Wigilia Oldbojów 2016
2016-12-21 18:30:00
|
21 grudnia 2016 roku w restauracji Euro Club, będącą własnością naszego kolegi i wieloletniego członka Stowarzyszenia Grzegorza Kuczera , zgromadziła się całkiem pokaźna grupa oldbojów i członków Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków Pogoni Szcecin aby po raz kolejny wspólnie świętować nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Cześć oficjalną rozpoczęły życzenia byłego i nowego prezydenta (w grudniu odbyły się wybory nowych władz) Stowarzyszenia, następnie po tradycyjnym przełamaniu się opłatkiem, złożeniu życzeń i wykonaiu dla potomności paru wspólnych fotografii rozpoczeła się mniej oficjalna część spotkania. Co tam dalej się działo wiedzą tylko uczestnicy, a dla niewtajemniczonych rąbka tajemnicy uchylą zdjęcia wykonane przez naszych kolegów, Jurka Borowiaka i Zbigniewa Długosza…
|
Do góry |
|
Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków „Pogoni” Szczecin.
2016-12-12 18:30:00
|
12 grudnia 2016 roku o godzinie 18:30 odbyło się Walne Zebrane Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków Pogoni Szczecin (drugi termin). Pomimo usilnych prób zmobilizowania członków do licznego uczestnictwa w zebraniu w sali VIP na stadionie Pogoni udało się zebrać 22 z 50 członków Stowarzyszenia. Na szczęście dzięki temu, że było to zebranie w drugim terminie nie była potrzebna obecność ponad połowy członków stowarzyszenia i uchwały zebrania mogły być wiążące.
Po wybraniu przewodniczącego (Krzysztofa Piaseckiego) i protokolanta (Ryszarda Przybyszewskiego) przystąpiono do zasadniczej części zebrania, na którą złożyły się sprawozdanie ustępującego zarządu wybory nowego zarządu oraz dyskusja o przyszłości Stowarzyszenia.
Sprawozdanie ustępującego Zarządu przedstawił ustępujący Prezydent Zbigniew Danilewicz, który skupił się na przedstawieniu wydarzeń, które za jego kadencji organizowało Stowarzyszenie oraz imprez sportowych, w których z większym lub mniejszym uczestniczyło Stowarzyszenie. W dalszej części sprawozdania Prezydent odniósł się do tego co jego zdaniem powinno być zmienione i które to zmiany postulował kandydując na Prezydenta, a czego nie udało mu się przeprowadzić. Wskazał tu między innymi na próbę włączenia Stowarzyszenia w struktury klubowe, zmiany w statucie Stowarzyszenia oraz aktywizację i integrację młodszych i starszych oldbojów Pogoni.
W świetle przedstawionych przez Zbigniewa Danilewicza problemów i trudności z jakimi boryka się Stowarzyszenie rozgorzała dyskusja w którym kierunku powinno zmierzać Stowarzyszenie w przyszłości. Ciekawym wątkiem była propozycja Macieja Bińczyckiego, który zaproponował wspólną integrację nie tylko na boiskach piłkarskich ale także w ramach innych mniej inwazyjnych dyscyplin sportowych. Kolejny raz wróciła także sprawa konieczności integracji różnych pokoleń oldbojów, niestety nie znaleziono dobrego rozwiązania tego problemu.
Następnym punktem zebrania były wybory nowych władz. W związku z rezygnacją ubiegania się o stanowisko przez ustępującego Prezydenta Zbigniewa Danilewicza, na placu boju pozostał tylko jeden kandydat Zbigniew Piasecki. Na pozostałe stanowiska w zarządzie zgłoszono kandydatury Jerzego Jatczaka, Kazimierza Pawlaczyka, Mirosława Masicza oraz Wacława Matkowskiego. W związku z liczbą kandydatów zgodną z liczbą stanowisk do obsadzenia, postanowiono o głosowaniu „en block”. W wyniku głosowania nowy Zarząd wybrany został 21 głosami za, 1 głosie wstrzymującym się i bez głosów sprzeciwu.
Około 20:30 przewodniczący zakończył zebranie.
Ostatecznie skład zarządu Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków "Pogoni"
Szczecin kształtuje się następująco:
Zbigniew Piasecki – Prezydent
Jerzy Jatczak
Mirosław Masicz
Kazimierz Pawlaczyk
Ryszard Przybyszewski
Komisja rewizyjna:
Krzysztof Piasecki
Eugeniusz Różański
Wacław Matkowski
|
Do góry |
|
Mecz pamięci Zdzisia Kuli
2016-10-03 18:00:00
|
W poniedziałek 3 października 2016 roku na koronie stadionu Pogoni, zebrała się grupa oldbojów aby jak na piłkarzy przystało okolicznościowym meczem uczcić pamięć Zdzisia Kuli, w trzecią rocznicę jego przedwczesnej śmierci. Przed rozpoczęciem zmagań na boisku Stefan Czerbiński w paru zdaniach przypomniał patrona meczu, następnie minutą ciszy uczczono jego pamięć.
W części sportowej wydarzenia na przeciwko siebie stanęły drużyny Oldbojów Stali i Oldbojów Pogoni.
W drużynie Stali wystąpili: Jarosław Mysiara, Arkadiusz Suchocki, Andrzej Grabowski, Stefan Czerbiński, Jacek Zieńkowski, Eugeniusz Pietrzak, Witold Witkowski, Piotr Jałoszyński. Oldbojów Pogoni reprezentowali: Grzegorz Kuczer, Zbigniew Danilewicz, Janusz Słomion, Krzysztof Czarnecki, Wojciech Kseniak, Jacek Szumiato, Bochdan Sochal, Ryszard Leszczyński.
Wśród kibiców zobaczyć można było między innymi Kazimierza Pawlaczyka, Mirosława Masicza, Marka Aniołę, Jerzego Borowiaka, Mariusza Szuberta.
Mecz był wydarzeniem dość jednostronnym i zakończył się zwycięstwem Oldbojów Pogoni 14:3 i to im przypadł puchar przechodni. Pamiętać należy jednak, że tym razem wynik był sprawą drugorzędną.
|
Do góry |
|
Mecz pamięci Włodzimierza Obsta
2016-07-04 19:15:00
|
W poniedziałek 4 lipca 2016 roku o godzinie 19:15 na koronie stadionu Pogoni przy ulicy Karłowicza zebrało się liczne grono oldbojów, którzy postanowili rozegrać okolicznościowy mecz, by w ten sposób uczcić pamięć zmarłego przed rokiem byłego piłkarza oraz wieloletniego trenera i działacza szczecińskiego klubu Włodzimierza Obsta. Wcześniej o godzinie 18:00 w kościele pod wezwaniem Świętego Jana Bosko odbyła się rocznicowa msza za duszę patrona wydarzenia. Honorowymi gośćmi byli członkowie rodziny Włodka Obsta, między innymi brat Andrzej, wnuki oraz córka, która odebrała z rąk prezydenta Stowarzyszenia Oldbojów, Zbyszka Danilewicza tabliczkę upamiętniającą to wydarzenie. Przed właściwym meczem przypomniano, krótko sylwetkę Włodzimierza Obsta, a inicjator wydarzenia Jarek Mysiara wyraził nadzieję, że w przyszłości pamięć o Włodku będzie czczona w podobny sposób lub zamiast pojedynczego meczu, przy pomocy klubu organizowany będzie cykliczny turniej, którego patronem będzie Włodzimierz Obst.
Po części oficjalnej rozpoczęły się zmagania na boisku. Na przeciwko siebie stanęły drużyny Gwiazd Pogoni oraz reprezentacja Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków Pogoni Szczecin. Wśród zawodników Gwiazd zobaczyć można było między innymi Olgierda Moskalewicza, Macieje Stolarczyka, Dariusza Adamczuka, Ediego Andradinę, Leszka Pokładowskiego, Wojciecha Tomasiewicza, Roberta Kolendowicza, Tomasza Bieleckiego, Łukasza Becelle. W reprezentacji Stowarzyszenia wystąpili między innymi Jarosław Mysiara, Zbigniew Danilewicz, Janusz Słomion, Andrzej Wierzbicki, Grzegorz Kuczer, Wojciech Kseniak, Paweł Grosicki, Krzysztof Malinowski, Leszek Grzyb, Józef Koman, Roman Bożyk Arkadiusz Chimkowski, Piotr Czubko. Mecz sędziował Andrzej Gunia. Ponieważ drużyna Gwiazd miała lekkie braki kadrowe wspomogli ją członkowie Stowarzyszenia Oldbojów w osobach Bohdana Sochala, Olgierda Ashuryka oraz Witolda Witkowskiego. Ponieważ mecz miał charakter towarzyski i nie do końca formalny przymknięto oko na to, że drużyna Stowrzyszenia wystawiła przeciwko jedenastce Gwiazd, aż 14 zawodników licząc na zniwelowanie różnicy wiekowej, która niestety dała się zauważyć na pierwszy rzut oka. I chyba ta „niewielka” przewaga liczebna oraz wysoka forma bramkarza Stowarzyszenia spowodowała, że mecz zakończył się wynikiem (tylko) 5 : 1 dla drużyny Gwiazd. Bramki dla drużyny Gwiazd strzelali Olgierd Moskalewicz (2), Edi Andradina, Maciej Stolarczyk (2). Honorową bramkę dla reprezentacji Stowarzyszenia zdobył Wojciech Kseniak.
|
Do góry |
|
Powitanie Nowego Roku 2016
2016-01-01 12:00:00
|
|
W czwartkowe mgliste "samo południe", 1 stycznia 2016 roku na murawę wybiegło kilkudziesięciu Oldbojów ze Szczecina i okolic aby rozegrać tradaycyjny mecz piłkarski i w sportowej atmosferze powitać Nowy Rok. Noworoczne spotkanie pomiędzy Oldbojami Stali Stocznia Szczecin i Oldbojami Pogoni Szczecin odbyło się już po raz 37 ale w poczynaniach graczy ale ani przez chwilę nie widać było rutyny i znudzenia. Przed rozpoczeciem gry, krótkie przemówienia wygłosili Ryszard Tomaszewski z Pogoni i Stefan Czerbiński ze Stali, życząc wszystkim zgromadzonym wszystkiego najlepszego na nadchodzący rok.
Minutą ciszy uczcono też pamięć Dariusza Wrocławskiego wieloletniego piłkarza Stali Stocznia Szczecin, który zmarł w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia.
Mecz mimo,iż grali oldboje rozegrany został w pełnym wymiarze czasowym 2 razy 45 minut, a jedynym odstępstwem od od oficjalnych zasad futbolu było, to że drużyny grały liczyły po 13 zawodników i można było dokonywac dowolnej ilości zmian. Korzystając z tego Oldboje Stali Stocznia wystawili dwa pełne składy, które zmieniały się co 20 minut. Ławka rezerwowa "portowców" był dużo skromniejsza przez co i roszady na boisku były mniejsze.
Drużynie Oldbojów Pogoni wystąpiła w składzie: Ryszard Tomaszewski (b), Zbigniew Długosz (b), Andrzej Miązek, Andrzej Wierzbicki, Dariusz Adamczuk, Maciej Bińczycki, Jerzy Szynal, Leszek Grzyb, Janusz Słomion, Jarosław Mysiara, Roman Bożyk, Paweł Grosicki, Jacek Szumiato, Józef Koman, Marcin Puc, Mieczysław Ostanek, Witold Chmielowiec, Krzysztof Malinowski, Piotr Zielonka.
Skład Oldbojów Stali Stocznia: Jerzy Falkowski (b), Piotr Widuch (b), Dariusz Zawadzki (b), Stefan Czerbiński, Leszek Żygielewicz,Sebastian Arszyński,Paweł Markiewicz, Sebastai Wojciechowski, Krzysztof Bieńkowski, Andrzej Grabowski, Krzysztof Rutecki, Dariusz Kunikowski, Arkadiusz Zawadzki, Andrzej Krzywicki, Jerzy Krzywicki, Dariusz Siewicz, Paweł Czerniawski, Jacek Zieńkowski, Bogdan Kuleta, Krzysztof Dąbrowski, Arkadiusz Piechowiak, Krzysztof Salitra, Jarosław Celmer, Sebastian Szymczak, Witold Witkowski.
Na trybunach zobaczyć można było wiele znanych postaci ze świata piłki, a wśród nich Zenona Kasztelana, Eugeniusza Różańskiego, Marka Banickiego, Marka Aniołę, Henryka Kabacińskiego, Jerzego Borowiaka, Mariusza Szuberta, Kazimierza Witkowskiego, Rysto Gogarowskiego, Krzysztofa Czarneckiego.
Zmagania stały na wysokim poziomie i co rusz pod jedną lub drugą bramką dochodziło do widowiskowych sytuacji. Ostatecznie Pogoń wygrała 2 : 1. Bramki dla zwycięzców strzelili Jacek Szumiato i Dariusz Adamczuk. Honorowego gola dla Stali zdobył Sebastian Arszyński.
Nowością w tegorocznym meczu było to, że jego stawką, po raz pierwszy w historii był okazały Przechodni Puchar Prezesa PZPN w Szczecinie, który po zakończeniu meczu wręczył zwycięzcą prezydent Stowarzyszenia Oldbojów Pogoni Szczecin Zbigniew Dailewicz.
|
Do góry |
|
Jubileusz Stefana Czerbińskiego i Andrzeja Góreckiego
2015-11-11 12:00:00
|
|
11 listopada 2015 roku, w Święto Niepodległości na stadionie Stali przy ulicy Bandurskiego zebrało się kilkudziesięciu oldbojów ze Szczecina i okolic aby uczcić jubileusz Stefana Czerbińskiego i Andrzeja Góreckiego. Obaj panowie świętowali 60-te urodziny. Aby upamiętnić to wydarzenie rozegrano okolicznościowy mecz Oldboje Stali Szczecin kontra Oldboje Reszty Świata.
W drużynie Oldbojów Stali zbaczyć moża było między innymi Stefana Czerbińskiego, Jerzego Falkowskiego (b), Krzysztofa Ruteckiego, Arkadiusz Suchockiego, Leszka Żygielewicza, Andrzeja Grabowskiego, Piotra Jałoszyńskiego, Bogdana Kuletę, Jarosław Sałacińskiego.
Resztę Świata reprezentowali głównie oldboje Pogoni Szczecin i Chemika Police reprezentowanych między innymi przez Zbigniewa Danilewicza, Mirosława Masicza, Andrzeja Miązka, Jerzego Szynala, Jarosława Mysiarę, Józefa Rębisza, Zbigniewa Piaseckiego, Dariusza Mantura, Mariusza Szycę, Rysto Gogarowskiego, Ryszarda Lesczyńskiego (b).
Oprócz graczy ciekawie wygladały też trybuny stadionu przy Bandurskiego gdzie zgromadzili się przyjaciele jubilatów z różnych przyczyn nie mogący wystąpić na boisku. Wprawne oko fotoreportera w osobie Jurka Borowiaka dostrzegło takie znane osobistości ze świata szczecińskiej piłki jak: Zenon Kasztelan, Zbigniew Kozłowski, Zbigniew Długosz, Kazimierz Pawlaczyk, Kazimierz Witkowski, Henryk Kabaciński, Mariusz Szubert, Marek Banicki, Krzysztof Dąbrowski.
Spotkanie mimo iż nie toczyło się o wysoką stawkę, obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych i każda z drużyn nie zamierzała łatwo sprzedać skóry. W pierwszej połowie z powodu nie najwyższej dyspozycji bramkarza Reszty Świata zdecydowane prowadzenie przypadło drużynie Oldbojów Stali. Do przerwy Stalowcy prowadzili 3:1. W przerwie meczu ustalono, że drużyny zamienią się bramkarzami, dzięki czemu szanse Reszty Świata na zmniejszenie rozmiaru porażki znacznie wzrosną. Jak się później okazało nie do końca przyniosło to zamierzony efekt, ponieważ druga połowa zakończyła się wynikiem 2:1 dla Reszty Świata, a całe spotkanie wygrali Oldboje Stali w stosunku 5 : 3. Ciekawostką jest to, że szacowny jubilat, Stefan Czerbiński dwukrotnie miał okazję do strzelenia gola z rzutu karnego, niestety dwukrotnie jedenastkę obronił Jerzy Falkowski pozbawiając go okazji wpisania się na listę strzelców.
Po zakończeniu meczu, obie drużyny i zgromadzeni widzowie, dość długo integrowali się przy pysznym poczęstunku i trunkach mniej lub bardziej rozweselających, rozpamiętując czasy dawnej świetności oraz dopiero co zakończony mecz.
|
Do góry |
|
Okolicznościowy mecz z okazji poczwórnego jubileuszu naszych kolegów
2015-10-08 17:00:00
|
|
W czwartek 8 października 2015 roku, na trawiastym boisku znajdującym się na koronie stadionu im. Floriana Krygiera w Szczecinie odbył się niecodzienny, bo poświęcony aż czterem jubilatom, okolicznościowy mecz oldbojów. Swoje 70-te urodziny świętowali: Eugeniusz Różański, Stefan Pawlak oraz Wacław Matkowski, 60-te urodziny świętował Zbigniew Danilewicz.
W meczu udział wzięło wielu znanych piłkarzy ze Szczecina i okolic wśród których, oprócz jubilatów, zobaczyć można było takie postacie jak Zbigniew Długosz, Andrzej Miązek, Andrzej Wierzbicki, Janusz Gałuszka, Robert Dymkowski, Olgierd Moskalewicz, Radosław Biliński, Stefan Czerbiński, Maciej Bieńczycki, Jerzy Falkowski . Niemniej znane osobistości piłkarskiego światka tego popołudnia wystąpiły w roli kibiców, a wśród nich: Marian Kielec, Teodor Jabłonowski, Zenon Kasztelan, Kazimierz Pawlaczyk, Grzegorz Matlak, Krzysztof Czemarmazowicz i wielu innych.
Mecz rozegrano w formule Oldboje Starsi kontra Oldboje Młodsi, co mogło sugerować kto zostanie zwycięzcą. Mimo pozostawienia na murawie hektolitrów potu i prawdziwie heroicznej postawie Oldboje Starsi przegrali z „młodzieżą” w stosunku 6:1. Nie zepsuło to nikomu humorów i po zakończeniu meczu w zgodzie i szampańskim nastroju wszyscy udali się do budynku VIP aby kontynuować obchody urodzin aż czterech jubilatów.
Co tam dalej się działo najlepiej oddadzą zdjęcia autorstwa Jerzego Borowiaka, który od dłuższego czasu wspiera naszą stronę swoim profesjonalnym serwisem fotograficznym.
|
Do góry |
|
Walne Zebranie Sprawozdawczo-Wyborcze Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków „Pogoni” Szczecin.
2014-12-15 19:00:00
|
Wyjątkowo liczne grono uczestników zebrania, 34 osoby łącznie z upoważnieniami osób nieobecnych, wskazywało na duże zainteresowanie członków sprawami Stowarzyszenia i gwarantowało spore emocje podczs wyborów nowych władz.
Po przedstawieniu porządku obrad ustalono, że wybory prezydenta i jego zastępców, skarbnika i sekretarza odbędą się w głosowaniu tajnym. Następnie wystąpił obecny Prezydent Stowarzyszenia Zbigniew Piasecki przedstawiając dokonania i projekty realizowane podczas swojej prezydentury. Kolejnym punktem obrad była burzliwa dyskusja, w której, nie negując osiągnięć bieżącego zarządu, zwracano uwagę na zbyt autorytarny sposób sprawowania rządów, zbyt małą transparentność rozliczeń finansowych oraz niewystarczające konsultowanie realizowanych projektów z członkami stowarzyszenia.
Po kilkudziesięciominutowej, burzliwej dyskusji przystąpiono do zgłaszania kandydatur na prezydenta. Zgłoszono kandydatury urzędującego prezydenta Zbigniewa Piaseckiego, Zbigniewa Danilewicza oraz Jarosława Mysiary. Ostatecznie na kandydowanie zgodzili się Zbigniew Piasecki i Zbigniew Danilewicz. Jarosław Mysiara zrezygnował z kandydowania w związku ze swoją częstą nieobecnością w kraju.
W głosowaniu tajnym, po wnikliwym przeliczeniu głosów przez komisję skrutacyjną, ogłoszono zwycięstwo Zbigniewa Danilewicza w stosunku głosów 18:16.
Kolejnym punktem obrad, był wybór dwóch wiceprezydentów stowarzyszenia. Wyboru, podobnie jak w trakcie wyboru prezydenta, dokonano w głosowaniu tajnym, wybierając dwie osoby spośród trzech zgłoszonych kandydatów: Eugeniusza Różańskiego, Zbigniewa Piaseckiego i Jarosława Mysiary. Ostatecznie wiceprezydentami zostali Zbigniew Piasecki, na którego głosowały 22 osoby, oraz Jarosław Mysiara uzyskując 21 głosów. Na Eugeniusza Różańskiego głosowało 13 członków stowarzyszenia.
Wybór skarbnika zakończył się zwycięstwem Krzysztofa Piaseckiego (20 głosów), sekreterzem zarządu wybrano Ryszarda Leszczyńskiego, który uzyskał 17 głosów. Pozostawili oni w pokonanym polu, Macieja Bieńczyckiego (11 głosów) oraz Jacka Szumiatę.
Z powodu braku kontrkandydatów członkami komisji rewizyjnej zostali: Eugeniusz Różański, Bohdan Sochal oraz Leszek Drabik. Wyboru dokonano jednogłośnie, w sposób jawny.
Ostatecznie skład zarządu Stowarzyszenia Oldbojów i Sympatyków "Pogoni"
Szczecin kształtuje się następująco:
Zbigniew Danilewicz – Prezydent
Zbigniew Piasecki – Wiceprezydent
Jarosław Mysiara – Wiceprezydent
Krzysztof Piasecki – Skarbnik
Ryszard Leszczyński – Sekretarz
Komisja rewizyjna:
Eugeniusz Różański
Bohdan Sochal
Leszek Drabik
|
Do góry |
|
Mini turniej poświęcony pamięci tych którzy odeszli
2014-10-30 20:00:00
|
|
W czwartkowy wieczór 30 października 2014 roku kilkudziesięciu szczecińskich oldbojów rozegrało turniej pamięci tych, którzy odeszli. Przed rozpoczęciem rozgrywek zapalono symboliczne znicze i odczytano listę piłkarzy i trenerów, których nie ma już wśród nas. Następmie minutą ciszy uczczono ich pamięć.
Oldboje Stali i Pogoni Szczecin wystawili po dwie drużyny – Oldbojów (+50) i Oldbojów (-50). Mecze toczyły się systemem każdy z każdym i trwały po 25 minut. Walka choć zacięta przebiegała w przyjacielskie jatmosferze, a zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy zmagań, którzy godnie uczcili pamięć tych których nie ma już wśród nas.
|
Do góry |
|
Pierwsze powakacyjne zmagania na trawie przy ul. Karłowicza
2014-09-01 19:00:00
|
Pogoda iście angielska, pochmurno i deszczowo, a mimo to, tuż przed godziną osiemnastą na boisko przy ul. Karłowicza stawiło się dziesięciu spragnionych piłkarskich doznań oldbojów i miłośników futbolu. Po krótkiej naradzie ustalono, że z powodu zbyt małej frekwencji gra na dużym boisku nie ma większego sensu. Szybko i sprawnie ustawiono małe bramki i wyznaczono niezbyt pokaźnych rozmiarów boisko aby nie spowodować bieganiem na długie dystanse przeforsowania niezbyt młodych już organizmów uczestników zmagań.
Wyłoniono też dwie drużyny. "Stare Wygi" wystąpiły w składzie: Grzegorz Kuczer, Janusz "Johny" Słomion, Krzysztof "Czarny" Czarnecki, Bohdan "Danek" Sochal oraz Krzysztof Gościniec. Na przeciw nim stanęła drużyna "Małolatów", która wystąpiła w składzie: Wojciech "Kseniu" Kseniak, Robert "Pała" Pałasz, Jacek "Wujek Dobra Rada" Szumiato, Krzysztof "Malina" Malinowski oraz Ryszard Leszczyński. Mecz rozpoczął się w dość nietypowym ustawieniu i to zarówno ze strony "Starych Wyg" jak i "Małolatów". Obroną bramek zajęli się bowiem Janusz Słomion (z powodu nie do końca wyleczonej kontuzji łydki) oraz Robert Pałasz (z powodów bliżej nieznanych). Gra toczyła się w dość żywym tempie i jak to bywa w "małej gierce" akcje szybko przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Po kilku całkiem udanych interwencjach skapitulował w końcu Robert Pałasz i prowadzenie objęły "Stare Wygi". Utrata bramki skutecznie zniechęciła go do pełnienia funkcji golkipera i zajął się tym co potrafi najlepiej czyli robieniem zamieszania pod bramką przeciwnika. Jego pozycję zajął Ryszard Leszczyński, który dzięki swojej sporej nadwadze zapewniał największą "uszczelnialność" bramki i co najważniejsze przestał wprowadzać chaos "z przodu", co wpłynęło na znaczny wzrost jakości gry drużyny "Małolatów", która od tej pory uzyskała lekką przewagę. W miarę upływu czasu "Małolaty" odrobiła jednobramkową stratę, a następnie mimo doskonale spisującego się w roli bramkarza Janusza Słomiona wyszła na prowadzenie. Po zmianie stron dzięki kilku błędom "Starych Wyg" prowadzenie "Małolatom" wzrosło do trzech bramek, co pozwoliło im na lekkie zwolnienie tempa i uspokojenie gry. W końcówce meczu "Stare Wygi" zerwały się do ataku, przeprowadzając kilka całkiem udanych akcji, których nie potrafili jednak skutecznie wykończyć pudłując niemiłosiernie lub obijając Bogu ducha winnego bramkarza "Małolatów" wspieranego przez rasowego, znanego z boisk krajowych i zagranicznych, stopera Krzysztofa "Malinę" Malinowskiego.
Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem młodości nad doświadczeniem.
|
Do góry |
Trening na Karłowicza
2014-06-16 19:00:00
|
Z niewiadomych przyczyn (czytaj szlagierowego meczu Niemcy-Portugalia na Mistrzostwach Świata w Brazylii) na boisku stawiło się tylko dziewięciu oldbojów, którzy przedłożyli piłkę we własnym wykonaniu nad ślęczenie przed telewizorem z butelką piwa i wiadrem czipsów. Z powodu nieparzystej liczby graczy postanowiono, że w drużynie pięcioosobowej wystąpią zawodnicy o największym obwodzie w pasie (wyjątek stanowił Janusz "Lorimer" Słomion), których nazwano "Starymi", a w drużynie czteroosobowej szczupli i smukli (tu wyjątek stanowił "Gruby Rycho"), których ochrzczono "Młodymi". Do "Najstarszych" powołano: Zbigniewa "Prezydenta" Piaseckiego, Janusza "Lorimera" Słomiona, Krzysztofa "Schabowego" Czarneckieiego, Grzegorza "Czemu on jeszcze stoi" Kuczera oraz Bodana Sochala. "Młodzi i Piękni" wystąpili w składzie: Jacek "Fałaszyk" Garbacki, Roman "Romeo" Bożyk, Jarek "Latający Holender" Mysiara, Ryszard "Gaduła" Leszczyński. Z powodu małej liczebności drużyn grano na fragmencie boiska, na małe bramki. Ku zaskoczeniu "Starych", drużyna przeciwna praktycznie od początku, do końca meczu była równorzędnym przeciwnikiem stawiającym zacięty opór, a momentami spychając pewnych siebie "Starych" do głębokiej defensywy. "Młodzi" szybko objęli prowadzenie i utrzymywali jedno, dwubramkową przewagę. Niestety gra w osłabieniu kosztowała ich sporo sił, a upływający czas działał wyraźnie na ich niekorzyść. Na to liczyli "Starzy" podkręcając tempo w drugiej połowie meczu, odrabiając straty, a następnie wychodząc na prowadzenie. W samej końcówce zmagań "Młodzi" poderwali się jeszcze i ostatkiem sił stworzyli stuprocentową sytuację, której nie zamienili jednak na dającego im remis gola. Co nie udało się "Młodzieży", udało się "Seniorom", którzy zakończyli szybką kontrę zdobyciem dziewiątego gola, przypieczętowując nim swoje zwycięstwo.
Ostateczny wynik 9:7 dla liczebniejszych.
|
Do góry |
Czwartkowe zmagania ze Stalą na sztucznej trawie przy ul. Witkiewicza
2014-06-12 20:00:00
|
Przyjemny czerwcowy wczesny wieczór, słonecznie, umiarkowanie ciepło ale nie gorąco oto warunki do gry. Pogoń wystąpiła w składzie: Jarosław Mysiara, Krzysztof Czarnecki, Grzegosz Kuczer, Janusz Słomion, Mieczysław Ostanek, Krzysztof Gościniec, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Jacek Szumiato, Roman Bożyk, Ryszard Leszczyński (b). Skład Stali był następujący: Krzysztof Rutecki, Jacek Zieńkowski, Sławomir Gomółka, Arkadiusz Zawadzki, Witold Chmielowiec, Rysto Gogarowski, Sławomir Wojciechowski, Narcyz Burda, Piotr Dyduch (b).
Mecz zaczął się od lekkiej przewagi graczy Pogoni, którzy na dobre zagościli na połowie przeciwnika konstruując cierpliwie atak pozycyjny. Stal odpowiadała szybkimi, niezbyt częstymi, a co najważniejsze mało skutecznymi kontratakami. Okazało się, że taktyka Pogoniarzy jest bardziej efektywna, bo to oni otworzyli wynik i wydawało się, że zdobycie kolejnych bramek to tylko kwestia czasu. Tymczasem po oskrzydlającej akcji Stalowców przeprowadzonej prawą stroną boiska i próbie dośrodkowania, piłka trafiła w rękę Jarka Mysiarę i rozgorzały gorące dyskusje czy zdarzenie, to miało miejsce w polu karnym, czy też poza nim. Ostatecznie Stal wykonywała rzut wolny ale widać Pogoniarze, choć chwilę wcześniej udało im się wyperswadować przeciwnikom wykonywanie karnego, w głebi duszy czuli że karny być powinien, bo pozwolili bez przeszkód rozegrać przeciwnikowi piłkę i oddać skuteczny strzał na własną bramkę i wyrównać stan rywalizacji. W kolejnych minutach obraz gry nie uległ większym zmianom, Pogoń w dalszym ciągu konstruowała atak pozycyjny, Stal grała z kontry. Mimo porażającej wręcz nieskuteczności linii ataku Oldbojów Pogoni udało im się wykorzystać dwie sytuacje i zamienić je na bramki. Stal nie mając innego wyjścia i chcąc odrobić straty, zaczęła częsciej i agresywniej atakować ale większość akcji rozbijali skutecznie grający tego dnia defensorzy Pogoni. Zwiększona liczba ataków, zaowocowała wiekszą ilością rzutów rożnych, które wykonywali Stalowcy. Jak się okazuje jest to zawsze dobra metoda na niewysokiego bramkarza Pogoni, bo i tego wieczora, po dwóch niepewnych wyjściach do dośrodkowań z narożnika boiska, Pogoń dość szybko straciła dwie bramki. Zrobiło się 3:3., a do końca meczu pozostały już tylko minuty. Stal zadowolona z remisu, a może z powodu rosnącego naporu Pogoni, cofneła się na własną połowę wzmacniając defensywę, a Pogoń atakowała z impetem. Tuż przed końcem meczu po kolejnym hokejowym zamku założonym pod bramką Stali, Pogoń wyszła na prowadzenie, a za chwilę, dosłownie w ostatniej sekundzie gry strzeliła kolejnego gola, pieczętując swoje zwycjęstwo.
Ostateczny wynik 5:3 dla Pogoni.
|
Do góry |
Sparing na Karłowicza
2014-06-09 19:00:00
|
Pogoda aż za dobra, słonecznie, parno i duszno. Po nocnej burzy i sporym deszczu, trawa nabrała pięknego, soczystego, zielonego koloru, a boisko było niczym perski dywan zachęcając nienajmłodszych ale zawsze pełnych zapału piłkarzy do gry. Wyłoniono dwie drużyny: "Kabat-Team" który wystąpił w składzie: Henryk Kabaciński, Krzysztof Malinowski, Jacek Kozioł, Bohdan Sochal, Wojciec Kseniak, Jacek Szumiato, Roman Bożyk. Po przeciwnej stronie boiska stanęła drużuna znanego stratega futbolu nazwana od jego nazwiska "Czarnymi", która wystąpiła w składzie: Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Grzegorz Kuczer, Leszek Drabik, Krzysztof Gościniec, Jacek Garbacki, Józef Koman, Ryszard Leszczyński (b).
Gra rozpoczeła się obiecująco dla "Czarnych", którzy po kapitalnym strzale Jacka Garbackiego w samo okienko bramki strzeżonej przez Henryka Kabacińskiego, otworzyła wynik spotkania. "Kabat-Team" nie za bardzo mógł znaleźć receptę na przeciwnika, który nie zwalniał tempa i za sprawą doskonale grającego tego dnia Józka Komana, powiększał swoją przewagę, która wynosiła w pewnym momencie pięć, a za chwilę sześć bramek. Niestety, kiedy wydawało się, że przewaga "Czarnych" wzrośnie, taktyczny (postronny obserwator nazwał by go raczej brutalnym i bezpardonowym) faul na Józku Komanie w wykonaniu stopera "Kabat-Teamu", skutecznie wyeliminował go z gry. Od tego czasu obraz gry uległ diametralnej zmianie i "Czarni" znaleźli sie w odwrocie, tracąc z minuty na minutę swoją wyraźną przewagę. Parę "pustych przelotów" bramkarza "Czarnych", po dośrodkowaniach napastników "Kabat-Teamu", skończyło się niestety utratą goli i przewaga stopniała do zera. Coraz większy upływ sił i rażąca nieskuteczność w ataku "Czarnych" oraz wyraźnie niższa średnia wiekowa "Kabat-Teamu", dopełniła dzieła i na jednobramkowe prowadzenie wyszli, mobilizowani przez Wojtka Kseniaka, zawodnicy "Kabat-Teamu". Do końca meczu pozostawały sekundy, "Czarni" resztkami sił przypuścili szturm na bramkę strzeżona przez Henryka Kabacińskiego i gdyby nie minimalna pomyłka, zmęczonego tygodniowym wypoczynkiem, Janusza "John'ego" Słomiona przy strzale z paru metrów mecz mógł się zakończyć remisem… Niestety dla "Czarnych" i ku radości „Kabat-Teamu”.
Ostateczny wynik meczu brzmiał 12:11 na korzyść "Kabat-Teamu" . Rewanż za tydzień !
|
Do góry |
Sparing ze Stalą na sztucznej trawie przy ul. Witkiewicza
2014-06-05 20:00:00
|
Pogoda marzenie, słonecznie (dopóki słońce nie zaszło), bezwietrznie i umiarkowanie ciepło. Mimo tak zachęcających warunków do gry, oldboje z obu drużyn schodzili się dość długo i ospale, co spowodowało kilkuminutowy poślizg w rozpoczęciu meczu. W składzie Pogoni ostatecznie wystąpili: Krzysztof Czarnecki, Grzegosz Kuczer, Krzysztof Gościniec, Józef Koman, Bohdan Sochal, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Jacek Szumiato, Krzysztof Rękawek (1/2 etatu), Ryszard Leszczyński (b). Skład Stali: Krzysztof Rutecki, Andrzej Grabowski, Jacek Zieńkowski, Sławomir Gomółka, Arkadiusz Zawadzki, Mariusz Janiszewski, Witold Witkowski, Krzysztof Rękawek (1/2 etatu), Piotr Dyduch (b).
Pierwsze minuty spotkania upływały dość leniwie i spokojnie z lekka przewagą oldbojów Pogoni, którzy składnie konstruowali swoje akcje od czasu, do czasu stwarzając sobie dogodne okazje do zdobycia bramki. Stalowcy, nieco rzadziej, również starali się odgryźć przeciwnikom ale ich akcje przeprowadzane były z dużo mniejsza dynamiką i polotem. Niestety dla Stali, na boisku zameldował się spóźniony Krzysztof Rękawek, zasilając szeregi Pogoni, która od tej pory grała z przewagą jednego gracza. Od tej pory przewaga Pogoni wzrosła, a Stal na dobre została zamknięta na swojej połowie broniąc się heroicznie, co nie uchroniło ich jednak przed stratą pierwszej, a w niedługim czasie kolejnych bramek. W połowie spotkania barwy klubowe zmienił Krzysztof Rękawek, co miało wyrównać szanse i wzmocnić drużynę Stali, która do końca meczu miała już grać z przewagą jednego zawodnika. Obraz gry faktycznie zmienił się na tyle, że Stal częściej zaczęła gościć na połowie Pogoni i zagrażać bramce bezrobotnego bramkarza gospodarzy. Niestety, po kilku minutach od tego "transferu", z niewiadomych przyczyn, boisko opuścił Andrzej Grabowski i liczebność drużyn się wyrównała. Wyrównała się też gra ale przy wyniku 8:0 dla Pogoni i kilku minutach, które pozostały do zakończenia gry trudno było spodziewać się, że Stal odrobi straty, choć walczyła dzielnie i ambitnie zdobywając w tym czasie dwie bramki, tracąc tylko jedną.
Ostateczny wynik 9:2 dla Pogoni.
|
Do góry |
Oldboje Pogoni dzieciom.
2014-05-31 11:00:00
|
|
W przeddzień Dnia Dziecka odbył się Turniej im. Floriana Krygiera, którego organizatorem była Szczecińska Akademia Piłkarska kierowana przez Włodzimierza Obsta , a uczestnikami najmłodsi piłkarze z naszego regionu. W rolę sędziów wcielili się członkowie naszego stowarzyszenia czuwając nad prawidłowym i bezpiecznym przebiegiem zmagań młodych piłkarzy. Po zakończeniu turnieju odbył się mecz Oldboje Pogoni Szczecin kontra Rodzice Uczestników Turnieju. Choć wynik był sprawą drugoplanową, a chodziło głównie o dobrą zabawę, to z kronikarskiego obowiązku odnotować należy, że Oldboje wygrali ten mecz 9:2 choć gra nie była wcale tak jednostronna jakby to sugerowała różnica bramkowa.

|
Do góry |
Czwartkowa potyczka ze Stalą na sztucznej trawie przy Witkiewicza
2014-05-22 20:00:00
|
Po pochmurnym i chłodnym dniu, nad areną czwartkowych zmagań zaświeciło piękne majowe słońce. I choć niedługo po rozpoczęciu meczu skryło się za skarpą okalającą od zachodu boisko przy Witkiewicza, to jeszcze dość długo utrzymywała się znośna temperatura, zachęcająca do gry. Na placu boju stawiło się aż dwudziestu czterech rządnych piłkarskich wrażeń graczy. Ponieważ Pogoniarzy było o dwóch więcej, dokonano małego transferu i wzmocniono drużynę Stali nie byle kim, bo Romanem Bożykiem i Witkiem Chmielowcem. Skład Pogoni: Grzegorz Kuczer, Krzycztof Czarnecki, Janusz Słomion, Jacek Garbacki, Krzysztof Gościniec, Wojciech Gruszczyński, Jacek Szumiato, Józef Koman, Bohdam Sochal, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Ryszard Leszczyński (b). Stal wystąpiła w składzie: Arkadiusz Suchocki, Krzysztof Rutecki, Andrzej Grabowski, Jacek Zieńkowski, Sławomir Gomółka, Arkadiusz Zawadzki, Arkadiusz Piechowiak, Mariusz Janiszewski, Witold Chmielowiec, Roman Bożyk, Witold Witkowski, Piotr Dyduch (b).
Co ostatnimi czasy zdarzało się nieczęsto, mecz rozpoczął się od wyraźnej przewagi Stali, która przez dobre kilka minut zawzięcie atakowała bramkę przeciwnika, jednak ataki te dość skutecznie rozbijali defensorzy Pogoni. Stal nie zwalniała jednak tempa i wkrótce po strzale z dystansu, który "wypluł" przed siebie bramkarz Pogoni i dobitce Mariusza Janiszewskiego objęła prowadzenie. Okazało się, że kiepska postawa własnego bramkarza przy straconym golu miała też pozytywne strony, gdyż wyzwoliła w zawodnikach Pogoni sporą dawkę sportowej złości, dzięki czemu gra się wyrównała, a z czasem lekką przewagę osiągnęli Pogoniarze wyrównując wkrótce stan rywalizacji dzięki pięknej bramce Roberta Pałasza. Od tego czasu ataki sunęły raz z jednej, raz z drugiej strony, a gra stała się naprawdę wyrównana. W połowie meczu, po faulu na Jacku Zieńkowskim do "jedenastki" podszedł Andrzej Grabowski i pewnie zamienił ją na gola. Niedługo potem było już 3:1 dla Stali po pięknej kontrze Stalowców i skutecznym strzale wysuniętego (czytaj permanentnie przebywającego na pozycji spalonej) Witolda Witkowskiego. Do końca gry pozostało już niewiele czasu ale Pogoń nie rezygnowała z walki i nie zamierzała tanio sprzedać skóry. W ataku dwoił się i troił Robert Pałasz, do którego raz po raz dogrywali celne piłki Wojtek Kseniak i Jacek Garbacki. Stalowcy bronili się zawzięcie i skutecznie ale tylko do czasu i wkrótce stracili drugiego gola po pięknej kombinacyjnej akcji duetu Kseniak–Pałasz. Druga bramka dodała skrzydeł graczom Pogoni i dodała im także wiary w możliwość wyrównania stanu meczu, pomimo iż do końca gry pozostało już naprawdę niewiele czasu. Chyba dzięki tej wierze, a może dzięki sprytowi Wojtka Ksenika i drobnemu błędowi golkipera Stali na przysłowiowe sekundy przed końcem spotkania Pogoń strzeliła trzecią, wyrównującą bramkę, której strzelec Wojciech Kseniak otrzymał od swoich kolegów prawdziwą owację na stojąco. Stal jeszcze raz poderwała się do boju, przeprowadzając groźny atak zakończony sprytnym strzałem Krzysztofa Ruteckiego ale tym razem gol nie padł. Za chwilę odgwizdano koniec meczu, który zakończył się sprawiedliwym remisem 3:3. W odróżnieniu od zmagań z poprzednich dwóch tygodni, tym razem mecz był bardzo wyrównany, zacięty i sprawił obu drużynom sporo satysfakcji.
Oby tak dalej…
|
Do góry |
Pponiedziałkowy trening na Karłowicza
2014-05-19 19:00:00
|
Gdyby tego pięknego, poniedziałkowego popołudnia, w okolice stadionu Pogoni zabłąkał się Édouard Manet, to niewątpliwie zamiast kultowego "Śniadania na trawie" namalował by "Granie na trawie". Pracy miałby trochę więcej, bo zamiast czterech postaci byllo by ich siedemnaście i w dużo bardziej ekspresyjnych pozach ale efekt końcowy byłby niemniej spektakularny i z całą pewnością wszedł by do kanonów współczesnego malarstwa .
Wspomnianych siedemnastu graczy podzieliło się na dwie drużyny, które otrzymały umowne nazwy "Starzy" i "Młodzi". W składzie "Starych" wystąpili: Andrzej Wierzbicki, Janusz Słomion, Krzysztof Czarnecki, Grzegosz Kuczer, Jacek Garbacki, Krzysztof Gościniec, Józef Koman, Bohdan Sochal, Ryszard Leszczyński (b). "Młodzi" (choć nie wszyscy aż tak młodzi) wystawili do gry skład: Jarosław Mysiara, Zbigniew Danilewicz, Wojciech Kseniak, Jacek Szumiato, Krzysztof Malinowski, Roman Bożyk, Jacek Kozioł, Henryk Kabaciński (b). "Młodzi" rozpoczeli grę od paru szybkich akcji, po których oddawali silne ale niezbyt celne strzały, zmuszając bramkarza "Starych" do częstego biegania po piłkę. Jak się potem okazało byłą to celowa taktyka, która wkrótce przyniosła efekty. Po kilku przebieżkach pod ogrodzenie stadionu oddech bramkarza "Starych", stał się krótki i urywany, a interwencje niezbyt pewne. Co prawda wynik spotkania pięknym strzłem z woleja otworzył najstarszy ze "Starych" Grzegorz Kuczer ale to "Młodzi" strzelając w krótkim czasie cztery gole objęli wyraźne prowadzenie i zdawało się, że mają ten mecz pod pełna kontrolą. Uspokoiło ich to na tyle, że poczuli się pewnie,i rozluźnili swoje szyki obronne i zwolnili tempo ataków. Nie umknęło to uwadze przeciwników, którzy raz za razem wbijali się ostrym klinem w ich szeregi obronne oddając groźne i w większości celne strzały na bramkę. Trzy z nich zakończyły się sukcesem i nic nie mógł tu poradzić broniący tego wieczora niczym Lew Jaszyn, Henryk Kabaciński. Wynik 4:4… Odrabianie strat kosztowało jednak "Starych" sporo sił i coraz częściej do głosu dochodzili "Młodzi", stwarzając wiele groźnych sytuacji podbramkowych. Po niefortunnej stracie piłki w środku pola przez jednego z graczy drużyny "Starych" zakończonym stratą gola i następnymgolu golu zdobytym przez "Młodych" po ewidentnym błędzie bramkarza (nie "doleciał" biedak do miękko wrzuconej piłki mimo legendarnego wręcz wyskoku), nie pozostawiały złudzeń, kto tego wieczora zostanie zwycięzcą, zwłaszcza że do końca meczu pozostało już niewiele czasu. Gra trwała jeszcze chwilę ale najlepiej znający się na zegarku Henryk Kabaciński, wkrótce dał sygnał do zakończenia zmagań nie doliczając do regulaminowego czasu gry ani nanosekundy.
Ostateczny wynik 7:5 dla "Młodych".
|
Do góry |
Sparing ze Stalą na Witkiewicza
2014-05-15 20:00:00
|
Chłodny majowy wieczór, tzw "zimna Zośka", nie zniechęciła Oldbojów Stali i Oldbojów Pogoni do rozegrania tradycyjnego czwartkowego meczu o nic. Frekwencja dopisała, niestety jedna z drużyn, tym razem była to Stal, musiała zagrać w liczebnym osłabieniu.
Skład Pogoni: Grzegorz Kuczer, Krzycztof Czarnecki, Janusz Słomion, Jacek Garbacki, Krzysztof Gościniec, Jacek Szumiato, Józef Koman, Roman Bożyk, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Ryszard Leszczyński (b). Skład Stali: Arkadiusz Suchocki, Andrzej Grabowski, Jacek Zieńkowski, Sławomir Gomółka, Piotr Jaźwiński, Arkadiusz Piechowiak, Mariusz Janiszewski, Witold Chmielowiec, Czarek, Piotr Dyduch (b).
Od początku meczu zarysowała się wyraźna przewaga Pogoni, która dość szybko uzyskała jednobramkowe prowadzenie i praktycznie nie opuszczała połowy Stali. Chwilę po zdobyciu pierwszej bramki, po ręce w polu karnym, Oldboje Pogoni mogli szybko powiększyć swój dorobek bramkowy, niestety wykonawca jedenastki Krzysztof "Czarny" Czarnecki strzelił tak rachitycznie, że bramkarz Stali nie miał żadnych problemów z wyłapaniem piłki. Dalsze minuty meczu, to nieustanne ataki Pogoni i brak praktycznie jakichkolwiek akcji pod bramką Pogoniarzy w wykonaniu Stali. Mimo wyraźnej przewagi, Pogoń dość długo nie mogła zdobyć kolejnych bramek ale jak to mówią "co się odwlecze to nie uciecze"… Zmasowane ataki przyniosły w końcu efekt, Pogoń zaczeła grać skutecznie i zdobywać bramki. Po zdobyciu drugiego gola, następne bramki dla Oldbojów Pogoni posypały się jak z rogu obfitości. Na trzy minuty przed końcem meczu Pogoń miała już na swoim koncie dziesięć bramek. Stal nie tylko, że nie zdobyła gola ale nie oddała nawet naprawdę groźnego strzału na bramkę Pogoni. Gdy wydawało się, że będzie to historyczny mecz, w którym jeden z bramkarzy zachowa czyste konto w zamieszaniu podbramkowym do piłki doszedł Jacek "Strażak" Zieńkowski i mimo ofiarnej interwencji bramkarza Pogoni, ku bezgranicznej radości Stalowców, umieścił piłkę w siatce, strzelając honorowego gola dla Oldbojów Stali. Pogoniarze natychmiast odpowiedzieli jedenatym golem, a za chwilę mecz się skończył.
Ostateczny wynik 11:1 dla Pogoni…
|
Do góry |
Batalia na świeżej, pachnacej i wilgotnej trawie przy ul. Karłowicza
2014-05-12 19:00:00
|
Im bliżej 19:00 tym czarniejsze chmury zbierały się nad stadionem Pogoni, by w końcu zamienić się w rzesistą ulewę, która na szczeście nie trwała zbyt długo. Mimo nienajlepszej aury, do gry gotowych było trzynastu zawodników, którzy podzielili się na dwa zespoły, "Starych" i "Młodych". Ustalono, że po upływie połowy czasu gry, w celu wyrównaia szans, jeden z zawodników "Starych" (padło na Józka Komana) zasili drużynę "Młodych".
"Starzy" wystąpili w składzie: Grzegorz Kuczer, Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Jacek Garbacki, Krzysztof Gościniec, Ryszard Leszczyński (b), Józef Koman (pierwsza połowa). Skład "Młodych" wyglądał następująco: Krzysztof Malinowski, Wojciech Kesniak, Wojciech Gruszczyński, Jacek Szumiato, Bohdan Sochal, Henryk Kabaciński (b), Józef Koman (druga połowa).
Mecz rozpoczął się dość leniwie i przez kilka, a może kilkanaście minut gra toczyła się w wolnym tempie, a zawodnicy więcej czasu poświęcali na narzekanie na piłkę, a to że za mało napompowana, a to że za duża, niż na konstruowaniu ciekawych akcji. W końcu piłkę dopompowano i nie było już na co narzekać więc graczom nie pozostało nic innego jak zająć się grą. Dzięki przewadze jednego zawodnika "Starzy" panowali na boisku i uzyskali czterobramkową przewgę nad "Młodymi" wśród, których duży apetyt na grę miał nowy członek naszego Stowarzyszenia Krzysztof Malinowski. Niestety dla "Młodych", a ma szcęście dla "Starych", zjadła go trochę trema, bo mimo sporej ilości sytuacji podbramkowych, nie potrafił sobie poradzić z wcale nienajlepiej dysponowanym bramkarzem "Starych". Wraz z przejściem Józka Komana do drużyny "Młodych", obraz gry uległ diametralnej zmianie. "Starzy" głównie bronili się na swojej połowie, "Młodzi" atakowali zawzięcie, odrabiając mozolnie straty z pierwszej połowy, doprowadzając na parę minut przed końcem potyczki do remisu. W tym momencie drugi oddech złapali "Starzy" przeprowadzając kilka udanych kontr zakończonych bramkami i ponownie wychodząc na prowadzenie, którego nie oddali już do końca gry.
Ostatecznie doświadczenie pokonało młodość.
|
Do góry |
Czwartkowy sparing ze Stalą
2014-05-08 20:00:00
|
Typowy rześki majowy wieczór, brak anomali pogodowych i spowodowana długim weekendem dwutygodniowa przerwa w czwartkowych zmaganiach sprzyjały frekwencji. Pomimo iż z założenia dużyny powinny występować w równych liczebnie składach, to tym razem z przewagą jednego zawodnika zagrali Stalowcy, którzy wystąpili w składzie: Arkadiusz Suchocki, Andrzej Grabowski, Jacek Zieńkowski, Sebastian Szymczak, Arkadiusz Piechowiak, Witold Witkowski, Piotr Jaźwiński, Mariusz Janiszewski, Narcyz Burda, Stefan Czerbiński, Jarek, Piotr Dyduch (b). W drużynie Oldbojów Pogoni wystąpili: Krzysztof Czarnecki, Janusz Somion, Jacek Garbacki, Krzysztof Gościniec, Jacek Szumiato, Wojciech Kseniak, Roman Bożyk, Józef Koman, Bohdan Sochal, Rysto Gogarowski, Ryszard Leszczyński (b). Już od początku spotkania widać było jaką taktykę obrała Pogoń na ten mecz, konsekwentna zespołowa gra piłką i cierpliwe konstruowanie ataku pozycyjnego szybko przeniosło ciężar gry na połowę Stali i po kilku stuprocentowych sytuacjach podbramkowych bramka dla Pogoniarzy zawisiła w powietrzu. Przed szansą otwarcia wyniku (choć już wcześniej też trzykrotnie stawał sam na sam z bramkarzem Stali) stanął niebawem sfaulowany w polu karnym Józek Koman, który wyznaczony został do wykonania jedenastki. Pięknie zakamuflowany strzał zmylił co prawda bramkarza Stali ale piłka nie zmieściła się w bramce i odbijając się od zewnętrznej strony słupka ominęła bramkę Stali. Pogoń dalej prowadziła konsekwentny atak pozycyjny ale Stal coraz częściej odpowiadała szybkimi kontratakami, które na szczęście z powodzeniem rozbijał duet stoperów Pogoni Garbacki-Gościniec. Niestety dla Pogoni, a na szczęscie dla Stali, po jedenej z oskrzydlających akcji, dośrodkowaniu i strzale zawodnika Stali piłkę zbyt krótko wybił bramkarz Pogoni, a próbujący ratować sytuację Krzysiu Gościniec niefortunnie skierował ją do własnej siatki. Wywołało to sportową złość wśród Pogoniarzy, którzy już po chwili wyrównali, a po następnych paru minutach dołożyli do wyniku kolejne dwie bramki. Po około pół godzinie gry wynik brzmiał 3:1 dla Pogoni. Stal zdołała jeszcze raz "ukąsić" przeciwnika strzelając bramkę po dośrodkowaniu piłki z rzutu rożnego i precyzyjnej główce Jacka Zińekowskiego ale od tej pory przez kilkadziesiąt minut bramki strzelała już tylko Pogoń doprowadzając na 10 minut przed końcem meczu do stanu 9:2. W tym momencie, w trosce o swoją nadwerężoną łydkę, boisko opuścił Wojtek Kseniak, co rozrzedziło nieco środek pola i dało szansę graczom Stali na przeprowadzenie kilku groźniej wyglądających ataków, których nie potrafili wykorzystać. Wtedy sprawy w swoje ręce (a może raczej nogi) wziął Jacek Zieńkowski, strzelając w krótkim czasie dwie bramki dla Stali z czego jedną po pięknej indywidualnej akcji ograniu obrońców, podręcznikowym położeniu bramkarza na ziemi i spokojnym strzale w wolny róg bramki. W odpowiedzi na te wydarzenia Oldboje Pogoni dorzucili do swojej kolekcji jeszcze jedną bramkę, a za chwilę mecz się skończył. Końcowy rezultat 10:4 dla Pogoni. W drużynie Stali na pochwałę zasługuje niewątpliwie Jacek Zieńkowski który zaliczył hattrick'a. Nie był on jednak królem strzelców tego wieczoru gdyż po stronie Pogoni na swoim koncie aż cztery bramki zanotował Józek Koman.
Kolejna batalia za tydzień…
|
Do góry |
Treningowa potyczka na Orliku przy ul. Mikołajczyka
2014-05-06 17:45:00
|
Warunki do gry znośne: ciepło, sucho i pogodnie. Frekwencja nienajgorsza więc bez problemu wyłoniono dwie drużyny: Oldbojów Pogoni i Resztę Świata.
Pogoń wystąpiła w składzie: Zbigniew Piasecki, Janusz Słomion, Bohdan Sochal, Józef Koman, Jacek Garbacki, Ryszard Leszczyński (b). Skład Reszty Świata przedstawiał się następująco: Jacek Zieńkowski, Krzysztof Malinowski, Rafał "Sęki", Mariusz "Bocian", Dariusz Kunikowski, Tomasz Strasenburg (b). Wnikliwy obserwator mógł zauważyć, że podział na drużyny choć dość naturalny, może lekko faworyzować graczy Reszty Świata, na korzyść których przemawiała dość niska w porównaniu z Pogonią średnia wieku. Nie bez znaczenia pozostawał też fakt, że połowa Pogoniarzy rozegrała poprzedniego dnia "mordercze" spotkanie w ramach inauguracji sezonu na naturalnej trawie. Od samego początku zarysowała się przewaga graczy Reszty Świata, którzy dość szybko otworzyli wynik. Zawodnicy Pogoni starali się nawiazać równorzędną walkę z rywalem ale tego dnia wyraźnie brakowało im zgrania, sił, szczęscia i skutecznego wykończenia wypracowywanych przez duet Słomion-Garbacki sytuacji bramkowych. Przez ponad połowę meczu, mimo prowadzenia Reszty Świata gra była dość wyrównana, a przwaga bramkowa pomiędzy zespołami stosunkowo niewielka. Niestety jak mówi stare, niekoniecznie piłkarskie przysłowie "im dalej w las, tym więcej drzew…" i w miarę upływu czasu Reszta Świata strzelała coraz więcej goli, przy znikomej zdobyczy bramkowej Pogoni. Końcówka meczu przypominała trochę "obronę Częstochowy" w wykonaniu Pogoniarzy, który mocno zmęczeni i pogodzeni z nieuchronną porażką starali się niedopuścić do prawdziwego pogromu i zminimalizować rozmiary przegranej.
Ostateczny wynik zmagań ("circa about") 14:7 dla Reszty Świata.
|
Do góry |
Inauguracja sezonu na naturalnej trawie na boisku przy ul. Karłowicza
2014-05-05 19:00:00
|
Pogoda iście majowa, ciepło, słonecznie i bezwietrznie. Pięknie skoszona trawa, zapach wiosny i… I do gry stawia się tylko siedmiu chętnych. Może to syndrom przesilenia wiosennego, a może proza życia i brak czasu na przyjemności zwiazane bieganiem za piłką… Tak czy inaczej zamiast reguralnego meczu skończyło się "małą gierką". Po chwili zastanowienia wyłoniono dwa zespoły, trzyosobowy zespół "DOBRYCH" i 4 osobowy zespół "SŁABSZYCH", których handicapem miała być przewaga jednego gracza.
"DOBRZY" zagrali w składzie: Janusz "Johny" Słomion, Krzysztof "Czarny" Czarnecki , Roman "Romeo" Bożyk. W składzie "SŁABSZYCH" wystąpili: Zbigniew "Piasek" Piasecki, Grzegorz Kuczer, Henryk Kabaciński i Ryszard Leszczyński. Gra rozpoczeła się od huraganowych ataków "DOBRYCH", którzy postanowili wykorzystać swoją świeżość i szybkość do osiągnięcia szybkiej przewagi. Dość skutecznie wybił im to z gołowy Heniu Kabaciński, tego dnia występujący w roli ostatniego obrońcy i bramkarza, strzelając raz po raz z daleka do pozostawionej bez opieki bramki "DOBRYCH", co zakończyło się zdobyciem prowadzenia przez "SŁABSZYCH" i wprowadziło przeciwników w spore zakłopotanie. Zmusiło to "DOBRYCH" do zrewidowania taktyki i uważniejszej gry z tyłu. Od tej pory atakowali rozważniej, a po zmianie przez "Czarnego" dresów na krótkie spodenki, skuteczniej. Przez sporą część potyczki prowadzenie obejmowały na zmianę to jedna, to druga drużyna ale różnice bramkowe były minimalne. Upływ czasu nie był jednak sprzymierzeńcem "DOBRYCH", którym pod koniec meczu wyrźnie zaczeło brakować tchu i pomału zaczeli tracić dystans do "SŁABSZYCH", którzy na 10 minut przed końcem gry prowadzili różnicą czterech bramek. Uspokoiło to ich na tyle, że zaczeli grać zbyt nonszalancko przez co zaliczyli kilka głupich strat piłki i stracili dość szybko trzy bramki. "DOBRZY" zaatakowali z jeszcze większą determinacją i kto wie czy nie doprowadzili by do wyrównania gdyby nie doskonała kontrola regulaminowego czasu gry przez dutet Kabaciński–Piasecki i w porę ogłoszony koniec meczu… "SŁABSI" pokonali "DOBRYCH" różnicą jednej bramki. Podsumowując poniedziałkowy wieczór stwierdzić trzeba, że zabawa była przednia choć martwi trochę znikoma frekwencja.
Miejmy nadzieję, że to "pierwsze śliwki robaczywki", a nie stała tendencja i za tydzień graczy będzie pod dostatkiem.
|
Do góry |
Sparing ze Stalą na boisku przy Witkiewicza
2014-04-24 20:00:00
|
Prawdziwa wiosna zagościła na dobre. Pogodnie i ciepło, a do tego dość wilgotno, takie warunki do gry panowały tego wieczora. Nic więc dziwnego, że na boisku stawiła się spora liczba spragnionych gry amatorów futbolu.
Pogoń zagrała w składzie: Grzegorz Kuczer, Krzysztof Gościniec, Krzysztof Malinowski, Jacek Szumiato, Bohdan Sochal, Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Wojciech Kseniak (w pięknych, nowych, pomarańczowych butach), Roman Bożyk, Krzysztof Rękawek, Seweryn Totoń, Ryszard Leszczyński (b). W drużynie Stali na boisku wystąpili między innymi: Arkadiusz Suchocki, Krzysztof Rutecki, Arkadiusz Zawadzki, Witold Witkowski, Jacek Zieńkowski, Rysto Gogarowski, Witold Chmielowiec, Mario, Piotr Diduch (b).
Od początku mecz toczył się pod dyktando Pogoni, która od pierwszych minut na dobre zagościła na połowie Stali nie mogąc niestety udokumentować swojej przewagi zdobyciem bramki.Co nie udało się Pogoni, udało się graczom Stali, którzy po sporym zamieszaniu pod bramką rywali otworzyli wynik spotkania. Pięknym wolejem po zbyt krótkim wybiciu piłki przez stopera Pogoni popisał się Krzysztof Rutecki (a podobno z powodu konuzji nie był w stanie kopnąć piłki) nie dając żadnych szans bramkarzowi Pogoni. Podrażniona Pogoń zintensyfikowała swoje ataki, a tercet lekarzy Bożyk–Rękawek–Totoń gościnnie występujący w barwach Pogoni, wspierany przez pomocników raz po raz sprawdzał umiejętności bramkarza Stali. Stalowcy odgryzali się szybkimi i groźnymi kontrami, które najczęściej dzięki ofiarnej grze duetu Kuczer–Malinowski zamiast na gole zamieniali na rzuty rożne, których to rzutów rożnych nie potrafili jednak zamienić na bramki. Zmasowane ataki Pogoni zakończyły się ostatecznie zdobyciem wyrównującej bramki, a w niedługim czasie pozwoliły jej wyjść na prowadzenie. Stal zdołała wykrzesać z siebie jeszcze trochę sił i doprowadziła do wyrównania. Po sprytnym dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłka trafiła pod nogi Maria, a ten "huknął" potężnie i mimo iż bramkarz sparował jego strzał, to dobitka Arkdiusza Zawadzkiego mineła ofiarnie interweniujących obrońców i wylądowała w siatce. Wynik 2:2… Jak się potem okazało było to wszystko na co tego wieczora było stać Stalowców, przynajmniej jeśli chodzi o strzelanie bramek. Od tej pory na boisku niepodzielnie panowali Pogoniarze zdobywając kolejno pięć bramek z rzędu, psując tym samym skutecznie humor graczy Stali. Końcowy wynik 7:2 dla Pogoni. Po meczu rozgorzała gorąca dyskusja na temat limitu wiekowego +50 jaki dla ewentualnych nowych graczy Stali wyznaczył prezydent Piasecki. Słychać było głosy, że to zbyt restrykcyjne ograniczenie zwłaszcza, że w drużynie Pogoni pojawiła się nowa twarz, w wieku daleko odbiegającym od przewidzianego limitu, co znacznie poprawiło jakość gry Pogoni… Może coś w tym jest, a może to tylko próba szukania usprawiedliwienia dzisiejszej porażki.
|
Do góry |
Treningowa gierka na Orliku przy ul. Mikołajczyka
2014-04-22 17:45:00
|
Po całodniowej pięknej pogodzie w porze rozpoczęcia meczu nad głowami graczy zaczęły zbierać się czarne chmury, z których w trakcie gry nieźle popadało. Dla prawdziwych twrdzieli deszcz to żadna przeszkoda zwłaszcza, że poza deszczem było ciepło, sympatycznie i wszystkim dopisywały dobre humory. Jak to często bywa we wtorki do gry stawiła się nieparzysta liczba graczy, Po krótkiej naradzie wyłoniono dwa zespoły, jeden kierowany przez Prezydenta Piaseckiego, drugi pod wodzą tercetu Czarnecki–Słomion–Ostanek przy czym tego dnia ten ostatni miał w drużynie głos decydujący ustalając taktykę zespołu.
Drużyna prezydencka wystąpiła w składzie: Zbigniew Piasecki, Bohdan Sochal, Arkadiusz Suchocki, Krzysztof Malinowski, Dariusz Kunikowski, Tomasz Strasenburg (b). Przeciwnicy (Pogoń) zagrali w składzie: Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Mieczysław Ostanek, Jacek Garbacki, Ryszard Leszczyński (b). Mecz w zasadzie toczył się pod kontrolą drużyny Pogoni, która szybko zdobyła prowadzenie i nadal konstruowała olejne ataki pozycyjne. Jak się potem okazało nie była to dobra taktyka bo drużyna prezydencka raz po raz wyprowadzała szybkie kontry z których najczęściej padały bramki. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Mietek Ostanek, nakazując cierpliwą grę "z tyłu" i wciąganie przeciwnika na własną połowę co pozwalało na wyprowadzanie szybkich ataków skrzydłami i punktowanie przeciwników. Ta taktyka mimo iż skuteczna kosztowała Pogoniarzy sporo sił i pomału do głosu dochodzić zaczęła drużyna prezydencka doprowadzając na 4 minuty przed końcem meczu do stanu 6:6. Wówczas to na "genialny" pomysł wpadł bramkarz Pogoniarzy, który sam postanowił przebiec z piłką całe boisko i strzelić zwycięskiego gola. Okazało się jednak, że dobiegł 2 metry za własne pole karne po czym w dziecinny sposób stracił piłkę, zostawiając do tego pustą bramkę do której za chwilę wpadła piłka. Drużyna prezydencka objęła prowadzenie… To co usłyszał winowajca od swoich kolegów nie nadaje się niestety do publikacji ale nie da się ukryć, że była to krytyka jak najbardziej uzasadniona. Do końca gry zostały 3 minuty… Nie wiadomo, co ostatecznie miało zasadnicze znaczenie, sportowa złość czy złość na swojego bramkarza ale 3 minuty wystarczyły aby Pogoń wyrównała, a następnie zdobyła zwycięskiego gola.
Ostateczny wynik 8:7 dla lepszych.
|
Do góry |
Śmigus-dyngus czyli wielkie lanie na Orliku przy Witkiewicza
2014-04-19 13:00:00
|
Bezchmurne, słoneczne popoludnie, jak na tę porę roku wręcz upał (20 stopni Celsjusza), tak pokrótce można scharakteryzować warunki do gry. Jeśli dodać do tego doskonałe przedświąteczne humory graczy i ich licznie przybyłych rodzin, zapowiadała się świetna zabawa.
Pogoń zagrała w składzie: Krzysztof Czarnecki, Zbigniew Danilewicz, Mieczysław Ostanek, Wojciech Kseniak, Witold Chmielowiec, Krzysztof Gościniec i Ryszard Leszczyński (b). Dwa dni przed prawdziwym Śmigusem-dyngusem ostre lanie (i to nie przy pomocy wody) zgotowali drużynie Pogoni gracze ze Świerczewa. Nie minęło 5 minut gry, a Pogoń przegrywała już czterema bramkami. Ten scenariusz powtarza się ostatnio dość regularnie i zanim Pogoniarze poukładają swoją grę mają już parę bramek do odrobienia. Tak było i tym razem. Po dalszych dziesięciu minutach przewaga Świerczewa wzrosła do siedmiu bramek. Rozdrażniło to wreszcie Pogoniarzy do tego stopnia, że poukładali swoją grę i wreszcie zaczęli strzelać bramki. Konsekwentna gra w obronie i skuteczny atak pozwoliły do końca pierwszej połowy zmniejszyć przewgę Świerczewa do dwóch bramek. Plan Pogoni na drugą połowę był prosty, dogonić, a następnie przegonić przeciwników i zakończyć mecz jeśli nie efektownym to chociaż zwycięstwem. Okazało się jednak, że Świerczewo uknuło w przerwie meczu plan o wiele skuteczniejszy i już po paru mnutach drugiej połowy zwiększyli swoją przewagę do czterech bramek. Pozycyjny atak Pogoni nie przynosił spodziewanych efektów dzięki konsekwentnej grze obronnej Świerczewa oraz ich fantastycznie i szczęśliwie broniącemu bramkarzowi. Na dodatek kilka kolejnych kontr Świerczewa zakończyło się następnymi bramkami i w zasadzie było już po meczu.
Ostateczny wynik 18:11 dla Świerczewa.
|
Do góry |
Sparing ze Stalą na boisku przy Witkiewicza
2014-04-17 20:00:00
|
Wiosna zagościła na dobre i choć o dwudziestej nie było już tak ciepło jak za dnia to frekwencja dopisała i piłkarzy do gry stawiło się tylu, że z powodzeniem można było rozegrać mecz na pełnowymiarowym boisku. Ponieważ oldboje nie mają już tyle sił co dawniej, mecz jak co czwartek rozegrano na połówce boiska.
Pogoń zagrała w składzie: Krzysztof Gościniec, Jacek Szumiato, Rysto Gogarowski, Bohdan Sochal, Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Józef Koman, Witold Chmielowiec, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Ryszard Leszczyński (b). W drużynie Stali na boisku wystąpili między innymi: Krzysztof Rutecki, Arkadiusz Zawadzki, Witold Witkowski, Jacek Zieńkowski, Piotr Jałoszyński, Dariusz Kunikowski, Piotr Dyduch (b). Gra od początku była bardzo wyrównana i trudno było wskazać bitego faworyta. Raz po raz sunęły atak iPogoni, na co Stal odpowiadała groźnymi kontratakami. Jako pierwsi po rzucie rożnym gola strzelili, choć strzelili to za dużo powiedziane, gracze Stali. Po wybiciu piłki z rzutu rożnego odbiła się ona od lekko zdezorientowanego Piotra Jałoszyńskiego i wpadła do bramki. Według Jacka Szumiaty winą za straconego gola obarczyć należy bramkarza Pogoni ale znając jego (Jacka) nadkrytyczny stosunek do umiejętności golkipera Pogoni nie koniecznie musi być to prawda zwłaszcza, że to Jacek Szumiato źle obliczył tor lotu piłki i minął się z nią w locie, a ta spadła pod nogi przeciwników. Tak czy inaczej przed Pogonią stanęło "bojowe" zadanie zniwelowania strat, co jak się potem okazało, udało się z nawiązką po tym jak w polu bramkowym Stali niesamowitym sprytem i instynktem "zabójcy" wykazał się Józek Koman doprowadzając do wyrównania. Żeby tego było mało, to chwilę później Pogoń objęła prowadzenie, a bramkę zdobył nie kto inny jak Józek Koman pokazując, że tego dnia ma ochotę zdobyć koronę króla strzelców. Po stracie drugiej bramki Stal raz po raz wyprowadzała szybkie ataki i kontrataki dążąc do wyrównania. Ostatecznie po jednej z szybkich kontr padł gol wyrównujący dla Stali i mecz rozpoczął się na nowo.
Jak się potem okazało, mimo trzech doliczonych minut gry, kolejne gole nie padły i batalia zakończyła się wynikiem 2:2.
|
Do góry |
Oldboje Pogoni kontra Świerczewo, na Orliku przy ul.Witkiewicza
2014-04-12 13:00:00
|
Wiosna, cieplejszy wieje wiatr, wiosna znów nam ubyło lat jak śpiewali niezapomniani Skaldowie. I tak też było, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą częsć tego dwuwiersza. Temperatura 12 stopni Celsjusza, bezwietrznie, zachmurzenie umiarkowane. Prezydent Piasecki nie zaszczycił nas swoją obecnością więc "montowaniem" składu zajął się Krzysztof Czarnecki.
Powołania otrzymali: Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Grzegorz Kuczer, Jacek Garbacki, Wojciech Kseniak, Jacek Szumiato, Witold Chmielowiec i Ryszard Leszczyński (b). Początkowo zapowiadany był też występ Roberta Pałasza ale poprzedniego dnia "zatruł się cukrem" jak stwierdzili jego koledzy i nie mógł wystąpić. W składzie Świerczewa wystąpili między innymi: Jacek Zieńkowski, Włodzimierz Cebulski, Sęki, Robert, Jasiu, Grzesiu, Jacek Bąk (b). Początek meczu zapowiadał łatwe zwycięstwo Pogoni, szybko strzelili dwie bramki i… I to by było na tyle jak mawiał profesor mniemanologi stosowanej Jan Tadeusz Stanisławski. W jednej chwili na boisku pozostała już tylko drużyna Świerczewa i sześciu snujących się leniwie po murawie Pogoniarzy. 2:1, 2:2, 2:3 i tak aż do 2:6 dla Świerczewa. Jakby tego było mało w końcówce pierwszej połowy na skutek kontuzji boisko musieli opuścić Wojtek Kseniak i Janusz Słomion. Zapowiadał się niezły pogrom. O dziwo po zmianie stron osłabiona Pogoń nagle stała się drużyną, a nie tylko zlepkiem indywidualności, szybko zdobywajac kolejne bramki. Wiara w siebie, konsekwencja w grze i zabójcze kontry duetu Garbacki–Szumiato pozwoliły Pogoni dogonić przeciwników i doprowadzić nie tylko do remisu ale wyjść na jednobramkowe prowadzenie. Wszystko szło w dobrym kierunku, kiedy to ułańska fantazja poniosła Grzesia Kuczera, który postanowił (grając ostatniego obrońcę) przedryblować dwóch przeciwników,co skończyło się stratą piłki i zabójczą kontrą Świerczewa, co doprowadziło do remisu. Końcówka spotkania to atak za atak i wiele szans dla obu zespołów. Niestety dla Pogoni, szczęscie uśmiechnęło się do zawodników Świerczewa, którzy po szybkim rozegraniu rzutu rożnego zdobyli zwycięską bramkę.
Końcowy rezultat 9:8 dla Świerczewa.
|
Do góry |
Sparing ze Stalą na sztucznej trawie przy ul. Witkiewicza
2014-04-10 20:00:00
|
Gdyby nie fakt, że gra rozpoczęła się o 20 i słońce już zaszło, to było by słonecznie, a tak za słońce "robiły" halogeny rozświetlające płytę boiska. Powietrze rześkie, choć dla tych co na boisku wykazuja się małą ruchliwością mogło wydawać sie nawet chłodne, do tego brak opadów i wiatru oto warunki w jakich przyszło nam grać.
Prezydent Piasecki, który po kilku czwartkowych absencjach pojawił się na boisku desygnował do gry następujący skład: Krzysztof Gościniec, Grzegorz Kuczer, Jacek Garbacki, Józef Koman, Zbigniew Piasecki, Janusz Słomion, Krzysztof Czarnecki, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Jacek Szumiato, Witold Chmielowiec, Ryszard Leszczyński (b). Stal zagrała w składzie: Arkadiusz Suchocki, Jacek Zieńkowski, Arkadiusz Zawadzki, Krzysztof Rutecki, Rysto Gogarowski, Stefan Czerbiński, Bohdan Sochal, Paweł Czerniawski, Sebastian Szymczak, Roman Bożyk, Witold Witkowski, Piotr Diduch (b). Po zeszłotygodniowym "laniu" Pogoń przystąpiła do gry z nadzieją na zwycięstwo. Oprócz bojowego nastroju pomóc w tym miały też pozakulisowe działania Prezydenta, które skutecznie wyeliminowały ze składu Stali zbyt "rączych", wciąż czynnych piłkarzy młodszego pokolenia, którzy w zeszłotygodniowej potycze przyczynili się do deklasacji drużyny Pogoni. Gra rozpoczęła się dość spokojnie ale z minuty na minutę zaangażowanie i emocje rosły. Pogoń jako pierwsza strzeliła bramkę (precyzyjnym strzałem popisał się Wojtek Kseniak) i próbowała kontrolować grę. Nie było to jednak w smak Stali, która wyprowadzała atak za atakiem, dążąc do wyrównania. Po jednej z akcji i precyzyjnym dośrodkowaniu z prawej strony boiska, pięknym wolejem popisał się Sebastian Szymczak, posyłając piłkę do siatki, a przy okazji "zakładajac siatkę" bramkarzowi Pogoni. Mecz się wyrównał i trudno było wskazać dominujacą stronę, a akcje przenosiły się raz pod jedna, raz pod drugą bramkę. Widząc niemoc ataku Pogoni, sprawy w swoje ręce postanowił wziąć grający tego dnia jako stoper Jacek Garbacki, który włączył się do akcji, przedryblował paru przeciwników i oddał mocny strzał, którego nie zdołał utrzymać w dłoniach bramkarz Stali "wypluwając" piłkę przed siebie. Dopadł do niej szybki jak myśl Jacek Szumiato i dopełnił formalności umieszczając piłkę w siatce. 2:1 dla Pogoni… Taki wynik w żaden sposób nie satysfakcjonował Stalowców, którzy zintensyfikowali swoje ataki, które były coraz bardziej groźne. Jeden z nich pięknym strzałem z półobrotu w okienko zakończył Jacek Zieńkowski (jednak to prawda, że ma chłop kopyto, bo muśnięta przez piłkę poprzeczka drżała jeszcze przez kilkadziesiąt sekund) nie dając żadnych szans bramkarzowi Pogoni. 2:2… Pod koniec potyczki doskonałą okazję do przechylenia szali zwycięstwa na stronę Stali miał Witek Witkowski, który nie trafił na pustą bramkę z najbliższej odległości.
Końcowy wynik 2:2 choć sprawiedliwy, to pozostawia jednak pewien niedosyt, przyjemniej było by jednak wygrać…
|
Do góry |
Sparing na Orliku przy ul. Mikołajczyka
2014-04-08 13:00:00
|
Słonecznie i ciepło ale nie za ciepło, wiatr umiarkowany z mocniejszymi ale nie za mocnymi porywami, innymi słowy warunki do gry lepiej niż dobre.
Prezydent Piasecki skompletował następujący skład: On Sam, Janusz Słomion, Grzegorz Kuczer, Wojciech Kseniak, Witold Chmielowiec, Bohdan Sochal, Józef Koman, Ryszard Leszczyński (b). Przeciwnicy ("Reszta Świata") zagrali w składzie: Jacek Zieńkowski, Krzysztof Salitra, Wodzu, Włodek Cebulski, Rysto Gogarowski, Dariusz Kunikowski, Arkadiusz Suchocki, Tomasz Strasenburg (b). Zważywszy, że gra odbywała się na Orliku po ilości zawodników (grali wszyscy na raz) łatwo się domyślić, że na boisku panował spory tłok i preferowany będzie futbol techniczny z dużą ilością krótkich podań. Początek gry upłynąl pod dyktando Pogoni, która dość szybko wyszła na czterobramkowe prowadzenie. Wtedy to nastąpiło przebudzenie "Reszty Świata", którza dzięki uporowi i konsekwencji w grze zmniejszyła stratę do jednego gola. Kiedy wydawało się, że remis i prowadzenie "Reszty Świata" zbliża się wielkimi krokami, gra się wyrównała, a z czasem szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę drużyny Prezydenta. Kilka dynamicznych i pomysłowych ataków tercetu Kseniak-Słomion-Chmielowiec, konsekwentna i pełna poświęcenia gra w obronie tria Kuczer–Koman–Słomion spowodowała, że to Pogoniarze zaczęli strzelać bramki nie tracąc ich zbyt wiele. "Reszta Świata" uwijała się jak w ukropie ale liczne strzały Jacka Zieńkowskiego (ma chłop kopyto o czym przekonał się Józek Koman ledwo uchodząc z życiem po przyjęciu na ciało jednego z jego strzałów), Włodka Cebulskiegio i Rysta Gogarowskiego lądowały na słupkach, poprzeczce lub padały łupem bramkarza Pogoni. Pogoniarze mieli więcej szczęścia niż ich przeciwnicy i mimo fantastycznej dyspozycji bramkarza "Reszty Świata" (bez niego wynik byłby znacznie korzystniejszy dla Pogoni), zdobywali gola za golem zwiększając przewagę do 6 bramek.
Ostateczny wynik 10:4 dla Pogoni.
|
Do góry |
Sobotnia batalia ze Świerczewem na Orliku przy ul. Witkiewicza
2014-04-05 13:00:00
|
Tym razem Krzysztof Czarnecki, który sam ze względu na trzydniowe zmagania z łopoatą w przydomowym ogródku, postanowił ograniczyć się tylko do roli selekcjonera powołał do gry starych wyjadaczy: Janusza Słomiona, Mietka Ostanka, Wojtka Kseniaka, Roberta Pałasza, Jacka Szumiato, Witka Chmielowca, do których dokoptował próbującego udawać bramkarza Ryszarda Leszczyńskiego. Przeciwnicy wystąpili w jednym ze swoich mocniejszych ustawień i do tego w bardzo bojowych nastrojach. Początek spotkania w wykonaniu Pogoni to prawdziwy dramat. Przypadkowy obserwator mógłby pomyśleć, że ogląda "replay'e", a nie akcje "na żywo". Wszytko działo się o dużo za wolno, bez zaangażowania, i brak w tym było praktycznie wszystkiego, co stanowi kwintesencję futbolu. W przeciwieństwie do Pogoni, Świerczewo od razu przystąpiło do gry z dużym animuszem i wiarą we własne możliwości, co szybko przełożyło się na zobyte bramki, których to bramek było całkiem sporo. Wystarczy nadmienić, że pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 9:3 dla Świerczewa… W przerwie meczu sprawy w swoje ręce wziął trener-koordynator Krzsztof Czarnecki, nakreślając czteropunktowy plan swojego autostwa, który miał doprowadzić do prawdziwej secesji gry Pogoniarzy. Jak się potem okazało plan wypalił i Pogoń systematycznie, krok po kroku zaczęła odrabiać straty, choć wcale nie było to łatwe. Twarda i konsekwentna gra obronie, skuteczny atak pozycyjny oraz dobra gra z kontry przyniosły w końcu oczekiwane rezultaty i na minutę przed końcem gry Pogoń "doszła" swoich przeciwników. Brak czasu i odrobiny szczęścia nie pozwolił jednak na zdobycie zwycięskiego gola i wynik remisowy utrzymał się do końca.
Ostateczny mecz zakończył się wynikiem 11:11.
Post Scriptum: Nieprawdą jest to, co napisał w sms'ie do redaktora strony czołowy zawodnik Świerczewa Jacek "Strażak" Zieńkowski: "Tylko napisz prawdę, rozumiesz parę zagrań nie fair, brutalnych fauli, itp."
|
Do góry |
Połączona impreza urodzinowa Zbyszka Piaseckiego, Bohdana Sochala i Józka Komana.
2014-04-04 19:00:00
|
|

|
Do góry |
Sparing ze Stalą Stocznia na boisku przy ul. Witkiewicza
2014-04-03 20:00:00
|
Czy to z powodu chłodnego wiatru, czy też przesilenia wiosennego frekwencja oscylowała w dolnym przedziale stanów niskich.
Oldboje Pogoni wystąpili w składzie: Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Bohdan Sochal, Krzysztof Gościniec, Witold Chmielowiec, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz i Ryszard Leszczyński (b). Skład Stali był mastępujacy: Krzysztof Rutecki, Witold Witkowski, Arkadiusz Suchocki, Arkadiusz Zawadzki, Jacek Zieńkowski, Dariusz Górniewicz, Maciej Bednarek. Wygląda na to, że granie ośmiu na siedmiu na połowie pełnowymiarowego boiska było wodą na młyn Stali Stocznia, która pod wodzą "nowej miotły" Krzysztofa Ruteckiego co i raz wzmacnia swój skład młodszymi zawodnikami, którzy nie zakończyli jeszcze kariery ligowej. Dużo miejsca na boisku, spore dysproporcje wiekowe (a co za tym idzie i szybkościowe) pomiędzy linia ataku Stali i obrony Pogoni oraz przeciętna, jeśli nie słaba, dyspozycja bramkarza Pogoni spowodowały, że przez prawie cały mecz Stal prowadziła bezpieczną różnicą bramek. Zawodnikom Stali nie przeszkadzał nawet brak rasowego bramkarza, a w bramce całkiem nieźle radzili sobie zmieniający się gracze z pola. Nieustanny atak pozycyjny Pogoniarzy od czasu do czasu kończył się zdobyciem bramki, jednak równie często kończył się stratą piłki i błyskawicznymi kontrami Stali, które to kontry najczęsciej zamieniane były na gole. Bramek dla Stali było by pewnie znacznie więcej gdyby Witek Witkowski nie zmarnował paru 100% okazji, posyłając piłkę "Panu Bogu w okno". O ile do połowy spotkania dysproporcje bramkowe pomiędzy drużynami nie były zbyt duże, to w drugiej części zmagań przewaga Stali była bezdyskusyjna i jej zwycięzstwo nie było zagrożone nawet przez chwilę.
Ostatecznie Stal zwyciężyłą różnicą pięciu bramek.
|
Do góry |
Wtorkowa gierka na Orliku przy ul. Mikołajczyka
2014-04-01 17:45:00
|
Chłodne kwietniowe popołudnie, niezbyt ciepło ale na szczęście bez opadów i wreszcie, dzięki zmianie czasu, mecz przy świetle dziennym.
Oldboje Pogoni zagrali w składzie: Zbigniew Piasecki, Grzegorz Kuczer, Janusz Słomion, Mieczysław Ostanek, Józef Koman, Krzysztof Malinowski, Ryszard Leszczyński (b). Przeciwniy wystąpili w składzie: Tomasz Strasenburg (b), Jacek Zieńkowski, Arkadiusz Suchocki, Bohdan Sochal, Dariusz Kunikowski, Witold Chmielowiec, animator z Orlika. Bardzo wyrównane spotkanie, atak za atak, sporo strzałów na obie bramki i duże zaangażowanie obu drużyn w grę, tak pokrótce można scharakteryzować to, co działo się na boisku. Praktycznie żadna z drużyn nie osiągnęła znaczącej przewagi i od poczatku do samego końca gry gole padały na przemian. W połowie spotkania dwubramkową przewagę osiągneli gracze "Reszty Świata" ale kilka udanych akcji "Pogoniarzy" zniwelowało tę różnicę, a potem było już tylko lepiej i to Pogoń osiagnęła przewagę, której nie oddała już do końca.
Ostatecznie Pogoń wygrała 7:6.
|
Do góry |
„Koszmar” na Orliku ul. Mikołajczyka
2014-03-25 17:45:00
|
Obrzydliwa pogoda, 3 stopnie Celsjusza i padający non stop deszcz potęgujący uczucje zimna w żaden sposób nie zachęcały do gry. Żeby tego było mało, znów do walki stanęła nieparzysta liczba graczy więc postanowiono, że jeden z nich (ta wątpliwa przyjemność spotkała Bohdana Sochala) połowę meczu zagra w jednej drużynie, a drugą połowę w następnej. Drużynom przewodzili Prezydent Piasecki i Jacek Zieńkowski. Prezydent skompletował następujący skład: On sam we własnej osobie, Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Grzegorz Kuczer, Józef Koman, Ryszard Leszczyński (b), Bohdan Sochal. Przeciwnicy wystąpli w składzie: Jacek Zieńkowski, Henryk Kabat (b), Arkadiusz Suchocki, Dariusz Kunikowski, Rysto Gogarowski, Krzysztof Salitra, Bohdan Sochal. Początek meczu układał się po myśli "Oldbojów Pogoni", którz grali w przewadze. Szybko osiągneli wynik 4:1 i wydawało się, że ich przewaga będzie rosła. Tak się jednak nie stało i przewaga nie tylko nie rosła ale topniała z minuty na minutę. Nie wiadomo co było przyczyną takiego stanu rzeczy, bo "Reszta Świata" wcale nie grała rewelacyjnie. Być może to wpływ pogody ale z daleka widać było, że zaangarzowanie "Pogoniarzy" w grę przypominało zaangażowanie aktorów filmów porno w dialogi. Najwidoczniej uwierzyli, że przewaga liczebna sama przełoży się na dobry wynik. W połowie meczu był remis 4:4 ale od tego momentu to "Reszta Świata" zaczęła grać w przewadze. Już pierwsze minuty gry w uszczuplonym składzie pokazały, że tego dnia zwycięzca może być tylko jeden i nie bedą to "Pogoniarze". Przewaga "Reszty Świata" systematycznie rosła i nie zmieniały tego gole, sporadycznie zdobywane przez podopiecznych Prezydenta.
Wynik końcowy 12:8 dla "Reszty Świata". No cóż nie zawsze jest niedziela..
|
Do góry |
Zmagania na Orliku przy ul. Mikołajczyka
2014-03-18 17:45:00
|
Weekndowe załamanie pogody na szczęście miało się ku końcowi i warunki do gry były dużo lepsze od spodziewanych. Znośna temperatura, lekko zroszone boisko po popołudniowym deszczu i niewielkie podmuchy wiatru nie zniechęcały nikogo do gry, bo prawdziwych twardzieli trudno zniechęcić. Po dwóch tygodniach grania w nierównych liczebnie składach, tym razem udało się sklecić dwie sześcioosobowe drużyny.
Oldboje Pogoni, którym przewodził Prezydent Piasecki zagrali w składzie: Zbigniew Piasecki, Janusz "Johny" Słomion, Bohdan Sochal, Józef Koman, Witold "Sprytek" Chmielowiec i Ryszard Leszczyński (b). Skład Reszty Świata, której przewodził niekwestiowany lider Jack Zieńkowski był następujący: Jacek Zieńkowski, Henryk Kabaciński (b), Dariusz "Kunik" Kunikowski, Rysto Gogarowski, Krzysztof "Kris" Salitra i Jacek Bąk. Mecz rozpoczął się dość zaskakująco, bo Pogoń w krótkim czasie i przy niewielkim nakładzie sił i środków objęła trzybramkowe prowadzenie. Rozzłościło to ekipę Reszty Świata do tego stopnia, że przez kilka minut tak przycisneli przeciwników, że praktycznie nie mogli wyjść ze swojej połowy broniąc się rozpaczliwie na linii swojego pola karnego i dzięki tym atakom zmniejszyli przewagę do jednej bramki. Gdy wydawało się, że wyrównanie i pogrom przeciwników, to tylko kwestia czasu, nastąpiło odrodzenie drużyny Pogoni. Kilka dokładnych, długich piłek spod własnej bramki do wysuniętego na szpicy Witka "Sprytka" i jego szybkie rajdy na bramkę Reszty Świata przyniosły efekt w postaci dwóch kolejnych bramek dla Pogoni. Chcąc zneutralizować napastnika Pogoni, Reszta Świata musiała wycofać część zawodników spod bramki przeciwnika. To z kolei pozwoliło odetchnąć liniom defensywnym Pogoni i dało więcej miejsca na spokojne budowanie swoich akcji. Do końca mecz toczył się ze zmiennym szczęsceim ale przewaga Pogoni nie tylko nie zmalała poniżej dwóch bramek ale systematycznie rosła i ostatecznie doszła do pięciu bramek.
Ostateczny wynik 12:7 dla Pogoni.
|
Do góry |
Sobotnie zmagania z drużyną Świerczewa na Orliku przy ul. Witkiewicza
2014-03-15 13:00:00
|
Mimo iż to nie 13 i nie piątek jeszcze przed rozpoczęciem gry okazało się, że mamy gigantycznego pecha. Z powodu kontuzji, nie mógł wystpić nasz czołowy, siejący postrach w liniach obronnych napastnik Robert Pałasz oraz podpora naszej linii pomocy Jacek Garbacki. Pomimo tego przystąpiliśmy do gry z dużym zapałem i wiarą w zwycięstwo.
Oldboje Pogoni zagrali w składzie: Krzysztof Czarnecki, Grzegorz Kuczer, Wojciech Kseniak, Jacek Szumiato, Witold Chmielowiec, Tomasz Maćkowiak, Ryszard Leszczyński (b). Przez dłuższy czas pierwszej połowy gra była wyrównana i żadna z drużyn nie uzyskała większej przewagi. Pogoń dzięki większej skuteczności w ataku i sporemu szczęściu w obronie wyszła w końcu na trzy bramkowe prowadzenie, które "dowiozła" do końca pierwszej połowy. Niestety pecha ciąg dalszy nastąpił… Pod koniec pierwszej połowy po ostrej i bezpardonowej interwencji bramkarza Świerczewa kontuzji doznał nasz lewy obrońca Tomasz Maćkowiak, który tego dnia nie mógł już kontynuować gry i jak się później okazało nie będzie mógł grać jeszcze przez pięć tygodni z powodu złamania kości śródstopia. Dla Pogoni oznaczało to, że drugą połowę będzie musiała grać bez żadnego zawodnika "na zmianę". Przez większą część drugiej odsłony meczu Pogoni udawało się stawiać czoła huraganowym atakom Świerczewa, jednak z minuty na minutę widać było, że siły opuszczają nas coraz bardziej. Skutkowało, to zwiększoną ilościa błędów, "głupich" strat i nienadążaniem naszych formacji obronnych za błyskawicznymi kontrami Świerczewa. Na domiar złego również bramkarz Pogoni nie miał już tyle szczęcia i nie był już tak skuteczny jak przed przerwą. Jak nie idzie to nie idze chciało by się powiedzieć… Ostatecznie Świerczewo w końcówce meczu nie tylko dogoniło "zmordowaną" drużynę Pogoni ale do wyniku dołożyło jeszcze trzy bramki "górki", ostatecznie wygrywając cały mecz.
Końcowy wynik 15:12 dla Świerczewa.
|
Do góry |
Sparing ze Stalą Stocznia na sztucznej trawie przy ul. Witkiewicza
2014-03-13 20:00:00
|
Król Staś zapraszał w czwartki wszelakiej maści artystów na obiady czwartkowe, my podtrzymujemy tę tradycję, z tym że jako "artyści futbolu" zamiast na obiady umawiamy się na tradycyjne czwartkowe mecze. W kalendarzu zima, a na dworze prawdziwa wiosna, ciepło, pogodnie i bezwietrznie więc nie pozostało nam nic innego jak wykorzystać sprzyjającą aurę, grać i cieszyć się grą.
Oldboje Pogoni przystąpili do gry w składzie: Krzysztof Czarnecki, Janusz Słomion, Grzegorz Kuczer, Jacek Garbacki, Wojciech Kseniak, Robert Pałasz, Jacek Szumiato, Krzysztof Gościniec, Roman Bożyk, Józef Koman, Rysto Gogarowski, Ryszard Leszczyński (b). Przeciwnicy których było o jednego mniej wystąpili w dość mocnym składzie którego trzon stanowil Jacek Zieńkowski, Arkadiusz Zawadzki, Piotr Jałoszyński, Narcyz Burda, Andrzej Grabowski, Arkadiusz Suchocki, Krzysztof Rutecki, Mario, Włodzimierz Szczęśniak, Piotrek Dyduch (b). Początek meczu należał do Pogoni, huraganowe ataki raz po raz zagrażały bramce Stali, niestety jak zwykle na wysokości zadania stawał bramkarz Stalowców, broniąc seryjnie strzały "nie do obrony". Niestety nie można tego samego powiedzieć o bramkarzu Pogoni, który po precyzyjnym strzale Krzyśka Ruteckiego wpuścił bramkę, której nie miał prawa wpuścić. Na domiar złego za chwilę było już 2:0 dla Stali, a napastnicy Pogoni dalej nie mogli zdobyć bramki bijąc głową w mur (czytaj rękawice bramkarza Stali). Czas upływał, Pogoń atakowała, a wynik nie ulegał zmianie… Ale do czasu, pierwszą bramkę dla Pogoni zdobył w końcu Robert Pałasz i dalej poszło już jak z płatka… 2:2, 3:2, 4:2, 5;2, 6:2 dla Pogoni i zrobiło się całkiem sympatycznie. Dobrego nastroju Pogoniarzy nie zepsuła nawet bramka stracona pod koniec meczu.
Ostateczny wynik 6:3 dla Pogoni nie może być powodem do zmartwień.
|
Do góry |